
Bojan Nastić, obrońca grający ostatnio w BATE Borysów, zawodnikiem Jagiellonii Białystok.

Polski napastnik wzbudza spore zainteresowanie na rynku transferowym. W grze jest włoska Bolonia i klub z niemieckiej Bundesligi.

Pierwszym sparingpartnerem Jagielloni będzie dobrze znany przeciwnik z PKO Ekstraklasy - zespół Zagłębia Lubin.

Media włoskie zachwycone występem Polaka w ostatnim meczu Serie A, Fiorentina-Cagliari (1:0), obroniony rzut karny i wspaniała interwencja w końcówce meczu.

Dlatego organizuje "Jaga Talent Day". Projekt organizowany przez Akademię Piłkarską Jagiellonii Białystok ma na celu zachęcenie jak największej liczby chętnych chłopców i dziewczynek do udziału, określenie ich potencjału oraz wspierania go tak, by odnieśli z tego jak najwięcej korzyści.

- Porażka, jak ta ostatnia w Krakowie boli szczególnie. Oddaliśmy punkty w ostatnich minutach meczu. W takich chwilach każdy sportowiec chce jak najszybciej znów rywalizować i pokazać sportową złość. Chce się zrewanżować i odrobić stracone punkty - mówi Bogdan Zając, trener Jagiellonii Białystok.

Przed Jagiellończykami starcie z Cracovią Michała Probierza. Dla Żółto-Czerwonych w tym momencie jest to spotkanie bardzo istotne nie ze względu na osobę byłego trenera, a ze względu na słabe mecze we Wrocławiu i Szczecinie z naciskiem na ten drugi, gdzie białostoczanie nie mieli żadnych argumentów by nawiązać równorzędną walkę z Portowcami.

Nowym zawodnikiem Jagiellonii Białystok został Kamil Wojtkowski. Były zawodnik Wisły Kraków związał się z Żółto-Czerwonymi umową obowiązującą do końca tego sezonu, w której zawarta została także opcja przedłużenia umowy o kolejne dwa lata. 22-latek występować będzie w Jadze z numerem 28.

Piłkarze Jagiellonii Białystok muszą jak najszybciej zapomnieć o meczu, który rozegrali w piątkowy wieczór w Szczecinie. Żółto-Czerwoni byli jedynie tłem dla rywali i ponieśli zasłużoną porażkę. Na chwilę przed upływem pół godziny gry, piłkę do własnej bramki skierował Bodvar Bodvarsson. Chwilę po zmianie stron z rzutu karnego podwyższył kapitan Portowców, Sebastian Kowalczyk. Gości dobił natomiast Alexander Gorgon.

W poniedziałek rozpoczęła się październikowa przerwa reprezentacyjna. W przypadku Żółto-Czerwonych jej początek miał jednak miejsce kilka dni wcześniej, kiedy jasne stało się, że mecz z Pogonią Szczecin nie dojdzie do skutku z powodu pozytywnych wyników testów na obecność koronawirusa w drużynie Portowców. Nie oznacza to jednak, że w białostockim klubie nic się w ostatnich dniach ciekawego nie działo.

- Za nami przerwa reprezentacyjna, która była czasem wytężonej pracy. Mieliśmy okazję do poprawienia kilku elementów takich jak motoryka, technika, taktyka czy wreszcie finalizacja. W skrócie wykorzystaliśmy przerwę na kontynuację tego, co rozpoczęliśmy już pierwszego dnia pracy w Jagiellonii - powiedział przed meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała, szkoleniowiec Żółto-Czerwonych, Bogdan Zając.

Piłkarze Jagiellonii Białystok ograli przed przerwą na gry reprezentacyjne warszawską Legię 2:1. Bramki dla białostoczan zdobyli Jakov Puljić oraz Jesus Imaz. W pierwszej połowie dominowali Żółto-Czerwoni. Po przerwie do odrabiania strat ruszyli gospodarze, którzy raz po raz niepokoili Pavelsa Steinborsa. Na szczęście Łotysz, jak i cała białostocka defensywa, w drugiej połowie skapitulował tylko raz i trzy punkty pojechały na Podlasie.

- Mamy swój plan na ten mecz. Przygotowujemy strategię. Mamy jeszcze chwilę, żeby przećwiczyć elementy, które chcemy zastosować w meczu z Legią. Natomiast na boisku przekonamy się na ile jesteśmy w stanie podjąć rywalizację i powalczyć o zwycięstwo - mówił na konferencji prasowej zapowiadającej mecz z Legią trener Jagiellonii Białystok, Bogdan Zając.

- Na pewno nie jest to łatwa chwila dla Legii. Cały sezon czekali, żeby wziąć udział w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Nie udało im się to, ale absolutnie nie upatrywałbym w tym naszego atutu. Po takim meczu sportowa złość będzie w tych chłopakach bardzo duża i na pewno w jakiś sposób będą chcieli się zrehabilitować za porażkę. Musimy się nastawić na ciężki bój - zapowiada spotkanie z Legią, Maciej Makuszewski, pomocnik Jagiellonii Białystok.

400 tys, To teraz. Na początku roku obiecane jest kolejne wsparcie. Tak Urząd Marszałkowski pomaga białostockiej Jagiellonii. W zamian klub będzie promował województwo podlaskie - logo będzie na banerach wyświetlanych w trakcie meczów i na rękawkach koszulek piłkarzy.

Piłkarze Jagiellonii Białystok w ostatnim dniu zgrupowania w Uniejowie rozegrali drugi mecz kontrolny podczas tego okresu przygotowawczego. Rywalem Żółto-Czerwonych był KKS 1925 Kalisz. Spotkanie zakończyło się remisem 0:0.

Potwierdziły się informacje Przeglądu Sportowego. Jagiellonia Białystok potwierdziła zatrudnienie Bogdana Zająca w roli nowego szkoleniowca pierwszego zespołu. Były asystent Adama Nawałki podpisał z Żółto-Czerwonymi roczny kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny.

Łotewski bramkarz Pavels Steinbors dołączył do zespołu Jagiellonii Białystok. Doświadczony golkiper związał się z białostockim klubem dwuletnim kontraktem, w którym zawarta została opcja przedłużenia o kolejny rok.

Od końca czerwca do początku września białostoczanie i turyści mogą wziąć udział w spacerach z cyklu "10 Twarzy Białegostoku". Pod takim hasłem Miasto we współpracy z przewodnikami, zrzeszonymi w Klubie Przewodników Turystycznych przy Regionalnym Oddziale PTTK, organizuje wycieczki po najciekawszych miejscach naszego miasta.

Piłkarze Jagiellonii Białystok po raz trzeci w tym sezonie nie byli w stanie znaleźć recepty na drużynę Waldemara Fornalika. W niedzielę przy Okrzei ponieśli trzecią ligową porażkę z gliwiczanami w tym sezonie. Komplet punktów gospodarzom zapewnili swoimi bramkami Piotr Parzyszek oraz Jorge Felix. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Żółto-Czerwoni kolejny raz nie zdołali się ustrzec prostych błędów prowadzących do utraty bramek.

To był bardzo dziwny i słaby w wykonaniu Jagiellończyków mecz. Żółto-Czerwoni przez większość meczu grali w przewadze jednego zawodnika po tym jak jeszcze w pierwszej połowie dwie żółte kartki obejrzał Hubert Matynia, ale długo nie potrafili tego wykorzystać. Mało tego, to gospodarze mimo gry w osłabieniu potrafili znaleźć drogę do bramki Damiana Węglarza. Wszystko zmieniło się w końcowych minutach drugiej połowy. Najpierw dystans do Portowców zmniejszył Tomas Prikryl, a już w doliczonym czasie z gry z rzutu karnego wyrównał Jakov Puljić. Niewiele brakowało, a ten sam zawodnik chwile później dał prowadzenie gościom. Niestety piłka po jego uderzeniu o włos minęła słupek bramki strzeżonej przez Dante Stipice.