
Policja zatrzymałała dwie osoby w związku ze śmiercią 18-latka w miejscowości Wnory-Wiechy.

W związku ze zgłoszeniem na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa dzielnicowi z Raczek interweniowali w sprawie zaniedbanych psów. Dzięki szybkiej reakcji mundurowych zwierzęta trafiły do schroniska. Teraz policjanci ustalają zakres odpowiedzialności właścicieli czworonogów.

Pijany mężczyzna zaczepiał pod sklepem mieszkańców, biegał bez ubrania, wystraszył przypadkową kobietę. Agresywny 18-latek podczas interwencji zaatakował też policjantów. Został obezwładniony i zatrzymany.

Mieszkańcy z ulicy Krakowskiej w Białymstoku, mówią, że szczury biegają w piwnicy, a nawet od czasu do czasu pojawiają się na klatce schodowej. Nie boją się ludzi, za to lokatorzy zabytkowej kamienicy gryzoni już tak, ponieważ są dość spore.

Policjanci z białostockiej patrolówki razem ze świadkiem pomogli wyprowadzić mężczyznę z płonącego pustostanu.

Do niecodziennej sytuacji z udziałem bielskich policjantów doszło na terenie miasta. Mundurowi najpierw zauważyli drabinę, która leżała częściowo na ulicy, a po chwili kobietę, która wisiała na płocie. 82-latka była ranna i sama nie mogła zejść.

Mieszkają tu i osoby starsze, i rodziny z dziećmi. W 7-piętrowym bloku przy ul. Prowiantowej od ponad 2 miesięcy nie działa winda. To dlatego, że po remontach w jej szybie zbiera się woda i przy uruchomieniu dźwigu może dojść do spięcia - przekazuje czytelnik. Trzeba coś tym zrobić. Mieszkańcy czekają... i doczekać się nie mogą.

Policja zatrzymała 56-latka, który podczas interwencji domowej ranił nożem funkcjonariusza. Usłyszał zarzuty czynnej napaści na policjantów i kierowania gróźb karalnych. Decyzją sądu trafił do aresztu na 3 miesiące. Za te przestępstwa grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze podlaskiej Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) w trakcie służby udzielili pomocy przedmedycznej kierowcy ciężarówki z objawami zawału serca. Dzięki szybkiej reakcji i prawidłowej ocenie sytuacji przez mundurowych, życie mężczyzny zostało uratowane.

Policjanci z Suwałk wyjaśniają, dlaczego 5-latka wypadła przez okno z pierwszego piętra bloku przy ul. Emili Plater. Do nieszczęśliwego wypadku doszło w niedzielę (19.03). Na szczęście dziecku nic się nie stało, zostało zabrane do szpitala na badania.

Policjanci z białostockiej patrolówki odnaleźli 7-latkę. Dziewczynka nie wysiadła ze swoją mamą z autobusu. Zaalarmowani funkcjonariusze odnaleźli śpiąca dziewczynkę w autobusie na końcowym przystanku. 7-latka bezpiecznie trafiła pod opiekę ojca.

Monieccy policjanci pomogli 60-letniemu mieszkańcowi gminy Trzcianne, który został przygnieciony ciężkimi drzwiami od stodoły.

Na szybie zaparkowanego samochodu napis POMOCY, w tle głos mężczyzny wołającego o pomoc. To nietypowe zgłoszenie otrzymali policjanci z białostockiej patrolówki. Mundurowi pomogli 39-latkowi, który zatrzasnął się w swoim samochodzie.

Byli pracownicy JJN TAXI zgłosili się do nas z prośbą o interwencję. Firma, która zatrudnia kierowców aplikacji Bolt, miałaby nie wypłacać im pieniędzy. Po publikacji naszego artykułu skontaktował się z nami jej właściciel. Wcześniej nie odbierał od nas telefonu.

Właściciel nie wypłaca pieniędzy i unika kontaktu - grzmią byli pracownicy JJN TAXI. To firma, która dostarcza flotę samochodów i zatrudnia kierowców dla aplikacji taksówkarskiej Bolt. Poszkodowani zgłosili się do nas z prośbą o nagłośnienie sprawy.

28 października o poranku, czytelniczka naszego portalu zauważyła przy ul. Ciołkowskiego w Białymstoku dwoje dzieci w piżamach. Mówiły, że uciekły z rodziny zastępczej, bo "chciały do tatusia". Interweniowała policja. Wczoraj (2.11) otrzymaliśmy odpowiedź Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w tej sprawie.

Przyznały się, że uciekły z domu, z rodziny zastępczej, bo nie chciały tam przebywać, wolałyby być z ojcem - alarmuje czytelniczka naszego portalu, która dziś (28.10) rano zauważyła dwoje 9-latków idących ul. Ciołkowskiego w Białymstoku. Dzieci były ubrane w piżamy, jedno z nich miało ze sobą maskotkę.

Mieszkaniec powiatu białostockiego odpowie za wywołanie niepotrzebnej czynności służb ratunkowych. 24-latek zgłosił, że na dachu budynku znajduje się mężczyzna z myślami samobójczymi. Okazało się, że mężczyzna wymyślił całą sytuację w celu zwrócenia na siebie uwagi byłych pracodawców. Odpowie przed sądem.

Bez tej pomocy kobieta mogła nie przeżyć ukąszenia żmii. Policjanci z Grajewa odwieźli poszkodowaną 60-letnią kobietę do szpitala.