Dwie godziny przed sesją przed siedzibą marszałka województwa zgromadzeni uczestnicy „pikiety” głośno wzywali marszałka Łukasza Prokoryma do wyjścia do nich. Organizatorzy manifestacji – PiS, Solidarność i Klub Więzionych i Represjonowanych wyrazili protest przeciwko wprowadzeniu w Polsce zasad mechanizmu solidarności UE, czyli wymuszeniu na krajach członkowskich przyjmowania nielegalnych migrantów zarejestrowanych w innych krajach Unii.
Mówił radny Artur Kosicki (PiS) – Żądamy przyjęcia przez sejmik stanowiska, w którym wyraźnie jesteśmy przeciw wprowadzeniu w życie paktu migracyjnego, jako zagrażającego bezpieczeństwu naszych mieszkańców. Tak, tu jesteśmy przeciw; tak, tu bronimy bezpieczeństwa naszych mieszkańców – podkreślał.
W swoich przemówieniach politycy PiS wzywali przede wszystkim do obrony polskich wartości narodowych, wywierania presji na Unii Europejskiej by respektowała polską rację stanu, a więc obronę kraju przed napływem nielegalnych migrantów szukających w Unii lepszego życia.
Wśród zgromadzonych, którzy entuzjastyczne przyjęli słowa radnego Kosickiego, byli ludzie z transparentami Solidarności, Klubu WiR i Ruchu Obrony Granic. Byli też parlamentarzyści PiS. Ludzie w różnym wieku, z grupą młodych ludzi, w większości w średnim wieku i starsi. Kilkaset osób, znacznie więcej niż na zgromadzeniu zwołanym przez marszałka Prokoryma z Koalicji Obywatelskiej.
Przed siedzibą sejmiku województwa tłum był mniejszy i złożony w większości z wyraźnie starszych osób. Większość to ludzie dawnej Platformy Obywatelskiej oraz aktywiści Komitetu Obrony Demokracji. Tu przemawiał marszałek Łukasz Prokorym. Najważniejsza tez jego mowy to wywołanie poczucia zagrożenia poprzez znaną tezę propagandową, że PiS wzywa do polexitu, czyli do wyjścia Polski z Unii Europejskiej. A zdaniem marszałka Polska może się rozwijać i może czuć się bezpieczna wyłącznie dzięki Unii Europejskiej. Unia to dotacje, bez których Polska nie mogłaby się rozwijać – dowodził Łukasz Prokorym.
Straszenie Polexitem jest żelaznym argumentem w wystąpieniach szefów KO, choć liderzy Pi wielokrotnie zaprzeczali, jakoby chcieli czy wzywali do wyjścia polski z UE. Przeciwnie, wzywali do ścisłej współpracy, ale na warunkach partnerskich, a nie poddańczych. Nawet liderzy Konfederacji zaprzeczali, jakoby mieli teraz plany wyjścia ze Wspólnoty.
Zresztą działacze Konfederacji w zwartej grupie stali obok zgromadzenia promarszałkowskiego. Stali z taczką, która – jak mówili – ma służyć do wywiezienia marszałka w razie nieprzyjęcia stanowiska przeciwko patkowi migracyjnemu.
Podczas samej sesji, już na początku pojawił się zgrzyt. Nieobecni byli dwaj radni głosujący za rządzącą koalicją – Marek Malinowski (wicemarszałek, wybrany z listy PiS, ale teraz „niezrzeszony”, zachęcony do secesji stanowiskiem wicemarszałka) oraz Jarosław Dworzański z Koalicji Obywatelskiej. W tej sytuacji arytmetyka sejmikowa wskazywała na możliwy paraliż decyzyjny z powodu równej liczby głosów za i przeciw. 12 radnych koalicji obecnie rządzącej z jednej strony, 11 radnych Pis i jeden radny Konfederacji, czyli Stanisław Derehajło. O ile wiadomo, jak zagłosują „klubowicze” to ten jeden decydujący głos – jak się okazało był nie do przewidzenia.
Na pierwszy ogień poszło stanowisko przedstawione przez marszałka Łukasza Prokoryma (o zawartości stanowisk pisałem w artykule „Sesja trzech stanowisk” i tu nie będę ich już streszczał). Stanowisko wiążące Polskę na wieki z Unią Europejską kosztem niezależności, bo Unia gwarantuje nasz rozwój i nasze bezpieczeństwo. W trakcie debaty nad tym stanowiskiem radny Kosicki zgłosił jedną poprawkę – dopisanie do treści jednego zdania (wyjętego ze stanowiska PiS). Sejmik w tym zdaniu wzywa rząd Polski do podjęcia „niezbędnych działań legislacyjnych, mających na celu definitywne zablokowanie »paktu migracyjnego«, ponieważ bezpieczeństwo obywateli jest wartością nadrzędną i nie podlega negocjacjom”.
W swoim ad vocem marszałek Prokorym był przeciwny dopisywaniu takiego wezwania, bo to groziłoby – jak mówił – odebraniem i wstrzymaniem unijnych dotacji. Rezultat głosowania nad tą poprawką było do przewidzenia – 14 za i 14 przeciw, czyli poprawka przepadła. Wydawało się raczej, że podobny los czeka kolejne głosowania. A jednak ku zaskoczeniu obecnych w sali obrad zwolenników i członków Konfederacji stanowisko sfromułowane przez marszałka Prokoryma zostało przyjęte stosunkiem głosów 14 za, 13 przeciw, 1 głos wstrzymujący się. Ten jeden głos należał do Stanisława Derehajło, radnego Konfederacji. Wcześniej Derehajło dowodził, że jest przeciwny przyjmowaniu przez sejmik „stanowisk politycznych”, dziś dwa razy był za, dwa razy przeciw, ale raz się wstrzymał.
Przeciwny był jeszcze przy stanowisku w sprawie paktu migracyjnego przygotowanym przez przewodniczącego Cezarego Cieślukowskiego. Stanowisko w głosowaniu przepadło, podobnie jak trzecie „przeciwne paktowi migracyjnemu” przygotowane przez PiS. W obu nie było niespodzianek przy takim składzie sejmiku dzisiaj – wynik by remisowy 14 za i 14 przeciw, czyli finalnie odrzucenie projektu.
Na zakończenie padła jeszcze jedna deklaracja z ust byłego marszałka, radnego Artura Kosickiego z PiS. Powiedział radny, że od tej sesji – na każdej kolejnej radni PiS będą wprowadzać do porządku sesji głosowanie nad projektem swojego stanowiska. – Aż do skutku, aż do przyjęcia tego stanowiska przez sejmik. Bo bezpieczeństwo naszych mieszkańców jest wartością nadrzędną i nie podlega negocjacji – mówił radny Artur Kosicki. Na każdą następną sesję będzie też wzywał mieszkańców by przyszli i przyglądali się dokonaniom radnych sejmiku.


![Manifestacja przed siedzibą sejmiku [fot. Bia24]](/assets/lib/resized/70583/1280x720.jpg)
![Manifestacja przed siedzibą sejmiku [fot. Bia24]](/assets/lib/resized/70584/1280x720.jpg)
![Konfederaci z taczką przed siedzibą sejmiku [fot. Bia24]](/assets/lib/resized/70585/1280x720.jpg)
![Pikieta przed siedzibą marszałka [fot. Bia24]](/assets/lib/resized/70586/1280x720.jpg)
![Pikieta przed siedzibą marszałka [fot. Bia24]](/assets/lib/resized/70587/1280x720.jpg)
