ROZMOWA. Filtry vs. lustro. Wizażystka bez filtra o oczekiwaniach kobiet

Przychodzą z zapisanymi inspiracjami z Instagrama, ale na fotelu mówią jedno: „chcę wyglądać jak ja — tylko lepiej”. O tym, gdzie kończy się internetowa fantazja, a zaczyna prawdziwy makijaż — i dlaczego najważniejsze dzieje się nie na twarzy, tylko w głowie — rozmawiamy z wizażystką Eweliną Sztamm.

[fot. z archiwum prywatnego]

[fot. z archiwum prywatnego]

Instagram obiecuje perfekcję. Rzeczywistość ją weryfikuje. Wizażystka Ewelina Sztamm Makeup opowiada, z czym naprawdę przychodzą klientki, czego oczekują — i co zmienia się w nich, kiedy patrzą w lustro po makijażu.

Czy to, co widzimy na TikToku i Instagramie, faktycznie przekłada się na realne wybory kobiet?

W sieci makijaż nie ma dziś żadnych granic. Możemy podziwiać spektakularne metamorfozy i artystyczne popisy wizażystek, które zmieniają się w prawdziwe „kolorowe ptaki”. I właśnie to często przyciąga klientki. W codziennym życiu jednak większość kobiet wybiera makijaż bardziej stonowany, dopasowany do swojej urody. Bardzo często słyszę: „chcę wyglądać jak ja — tylko lepiej”.

Pamiętasz sytuację, kiedy klientka przyszła z inspiracją z internetu, która kompletnie do niej nie pasowała?

Takie sytuacje zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać. Często podoba się po prostu osoba na zdjęciu, a nie sam makijaż — i tu zaczyna się problem. Na szczęście krótka rozmowa zwykle wszystko wyjaśnia i wspólnie znajdujemy rozwiązanie dopasowane do klientki.

Czy trendy z TikToka faktycznie wpływają na wybory klientek?

TikTok stał się dla wielu wyrocznią w różnych dziedzinach życia — makijaż nie jest wyjątkiem. Na pewno można się tam nauczyć wielu przydatnych tricków. Na szczęście trwałość makijażu jest taka jak częstotliwość mycia, więc uważam, że nie ma w tym nic złego!

Jak zmienia się podejście Polek do makijażu na przestrzeni lat?

Odnoszę wrażenie, że moje klientki mają swoje ulubione makijaże i raczej są im wierne przez lata. Mam tu na myśli intensywność makeupu lub chęć stawiania akcentów na konkretne punkty twarzy, np. te Panie, które kochają czerwone usta, bez względu na trendy, zawsze o nie poproszą, ALE! mówię tu o sytuacji, w której na fotel siada klientka, która wybiera się na imprezę. Obserwując kobiety "na ulicy", w codziennych sytuacjach, widzę, że większą uwagę kierują na pielęgnację skóry, która pozwoli na lekki, czystszy makijaż. Trend "Clean girl look" ma się w Polsce bardzo dobrze już od kilku sezonów.

Naturalność vs. full glam — gdzie dziś jest balans?

Jest tyle dziedzin życia, w których kobieta musi łapać równowagę, że nie śmiałabym dyktować, ani sobie, ani nikomu innemu gdzie jest "złoty środek" w makijażu.  Makijaż jest po to, żeby wyrażać siebie. X Kowalska może w ciągu jednego tygodnia przejść z look'u "No Makeup" do "Full Glam" and I think it's beautiful! 

Ile trwa przygotowanie do ślubu lub sesji — od zaplecza?

Sam makijaż w dniu ślubu czy sesji to tylko finał całego procesu. Jeśli zależy nam na efekcie „tip-top”, przygotowania zaczynają się nawet około dwóch miesięcy wcześniej — tyle czasu potrzebuje skóra, żeby dobrze się nawilżyć, zregenerować i przygotować pod makijaż. Oczywiście, jeśli ktoś dba o cerę na co dzień, ten proces jest krótszy, ale i tak warto spojrzeć na makijaż jako na zwieńczenie wcześniejszej pielęgnacji, a nie jedyny krok.

Jak wygląda Twój dzień, gdy masz kilka klientek z rzędu?

Budzę się zazwyczaj około 5 rano. Zawsze szykuję się do pracy, czyli planuję ubranie, robię makijaż- nie pojawiam się w pracy "byle jaka". Najadam się na zapas bo wiem, że przede mną długie godziny stania, bez jedzenia i żadnych przerw. Maluję klientki, w międzyczasie sprzątam stanowisko. Po malowaniu i powrocie do domu praca wcale się nie kończy. Myje i dezynfekuje wszystkie pędzle, a jest ich dużo, więcej niż może się wydawać. Wybieram zdjęcia klientek do publikacji i dopiero jak je umieszczę na swoich mediach społecznościowych to praca się kończy i mogę skorzystać z kilku ostatnich godzin dnia.

Czy zdarzają się klientki z nierealnymi oczekiwaniami?

Zdarza się, że klientki mają oczekiwania, które trudno w pełni odwzorować, zwłaszcza jeśli inspiracje pochodzą z mocno przefiltrowanych zdjęć. W takich sytuacjach zawsze stawiam na szczerą, ale delikatną rozmowę — tłumaczę, co jest możliwe do osiągnięcia przy danym typie urody i proponuję rozwiązania, które będą wyglądały pięknie i naturalnie w rzeczywistości.

Makijaż — wygląd czy emocje?

Trochę jedno i drugie - ale jak mam być szczera, to bardziej emocje bo makijaż oczywiście zmienia wygląd, ale to, co on robi z samopoczuciem, to jest w ogóle inna historia. Czasem wystarczy zrobić delikatny makijaż, kiedy humor niedopisuje i nagle się okazuje, że jednak ogarniasz życie .

Czy zdarzyła Ci się spektakularna przemiana nastroju klientki?

Dosłownie zdarzyła mi się sytuacja, w której klientka weszła do salonu na makijaż zalana łzami, a pod koniec uśmiechała się do siebie w lustrze. I choć makijaż zdecydowanie odegrał dużą rolę w tej zmianie, to nie był jedyny czynnik. Ogromne znaczenie ma też sama atmosfera, rozmowa i to kobiece wsparcie, które pojawia się w takim spotkaniu jeden na jeden. Myślę, że to połączenie sprawia, że efekt jest naprawdę spektakularny.

Czy dziś bardziej trzeba być artystką czy influencerką, żeby zaistnieć?

Jest mem, który dosadnie odpowiada na to pytanie. Widać na nim niepocieszoną, smutną lub po prostu poirytowaną osobę, a podpis brzmi: "Kiedy dowiadujesz się, że musisz tańczyć na Tik Toku, żeby wypromować swój biznes". I Ja to tak tutaj zostawie...

Jak oceniasz wpływ Instagrama na oczekiwania klientek?

Instagram kreuje bardzo estetyczny, dopracowany obraz — sporo treści jest tam wygładzonych, wygłaskanych, wylizanych, wręcz idealnych. To naturalnie wpływa na oczekiwania klientek, które czasem są właśnie trochę zbyt „instagramowe”.Z drugiej strony, zwykle wystarczy spokojna rozmowa i wytłumaczenie, że efekt ze zdjęcia nie zawsze jest możliwy do osiągnięcia w rzeczywistości. Do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby klientka tego nie zrozumiała.

Czy filtry szkodzą branży?

Uważam, że filtry szkodzą nie tylko naszej branży, ale w ogóle temu, jak postrzegamy siebie. Uczą nas ukrywania się za czymś, co nie jest do końca prawdziwe i tego, że prawda jest gorsza. Czy to szkodzi branży? Moim zdaniem tak, bo tylko podbija nierealne oczekiwania i późniejsze rozczarowania klientek. Edycja zdjęć w stylu mocnego retuszu czy zmieniania rysów twarzy działa bardzo podobnie jak filtr. Co innego delikatna korekta kolorów bo zdjęcie jest zbyt zielone, czy za ciemne - to jest ok - ale kiedy zaczynamy „malować” twarz w aplikacji, to trochę rozmija się to z rzeczywistością.

Co najbardziej irytuje Cię w branży?

Nie ma takiego czegoś. Makijażystki i cała branża z mojego punktu widzenia bardzo się wspiera. Nie zauważam rywalizacji, a raczej współpracę. Cała branża działa na siebie mega inspirująco. Taki jest mój punkt widzenia.

Jaki mit o makijażu chciałabyś obalić?

Generalnie jestem daleka od obalania czegokolwiek, ale jeśli już to najchętniej mit, że makijaż to „maska”. Dobrze wykonany makijaż nie ma nic wspólnego z zakrywaniem siebie - wręcz przeciwnie, on ma podkreślać to, co już mamy, wydobywać atuty. Ta „maska” najczęściej wynika z ciężkich, źle dobranych produktów albo z inspiracji, które w rzeczywistości po prostu się nie sprawdzają

Droższe kosmetyki = lepsze efekty?

Nigdy w życiu. Pracuję na kosmetykach z różnych półek cenowych i widzę, że są marki, które mają bardzo wysoko wywindowane ceny za swoje produkty, a ich tańsze odpowiedniki potrafią sprawdzać się równie dobrze, a czasem nawet lepiej. Żyjemy w świecie, w którym koncerny kosmetyczne naprawdę wiedzą, jak zrobić dobry produkt w niższej cenie. Oczywiście są też droższe kosmetyki, których nie da się zastąpić i które mają swoje konkretne „coś”.

Galeria

Zobacz również