Przeręble nie pomogły, ryby w stawie nie przeżyły

Prawdopodobnie przyducha zimowa spowodowała śnięcie ryb w stawie miejskim przy ul. Miłosza w Białymstoku. Właściciel stawu – samorząd Białegostoku zapewnia, że dołożył należytych starań by uchronić ryby w stawie. – Niestety nie wszystkie ryby udało się uratować – mówi Urszula Boublej, rzecznik prezydenta miasta. 

Pilarz przy pracy na stawie [fot. Bia24]

Pilarz przy pracy na stawie [fot. Bia24]

O sprawie pisaliśmy wczoraj (15 lutego). Martwe ryby w stawie przy ul. Miłosza zobaczył internauta i zamieścił na swoim profilu filmik pokazujący martwe ryby od lodem. 

Dziś po godz. 10 na stawie przy ul. Miłosza zastaliśmy pracowników w piłą łańcuchową wycinających przeręble w miejscach, gdzie lód ściął już stare otwory. W rozmowie z pilarzem dowiedzieliśmy się, że pracuje na zlecenie Miasta Białystok (Zarządu Mienia Komunalnego) i prowadzi tu zimowe prace konserwacyjne. Jego zdaniem w stawie przy Miłosza los ryb jest przesądzony, bo zbiornik jest płytki, nie ma odpływu, woda tu stoi i zamarza. Jedyny ratunek dla ryb to napowietrzanie wody i robi to właśnie przez wycinanie przerębli. W tym roku mróz jest bardzo silny i przeręble szybko zamarzają. 

Miejscy urzędnicy zapewniają, że stan komunalnych zbiorników wodnych (a jest ich dziewięć) jest na bieżąco monitorowany. – Stawy są pod stałą opieką służb miejskich i w tym roku również prowadziliśmy działania, które mają zapobiegać przydusze ryb, czyli niedoborowi tlenu pod lodem – mówi Urszula Boublej, rzecznik prezydenta Białegostoku.

Dodaje, że na zbiornikach w utrzymaniu miasta wykonano łącznie 33 przeręble, w tym 5 na stawie przy ul. Podleśnej. – Warto podkreślić, że przy dużej liczbie ryb i niskim poziomie wody zimą może dochodzić do naturalnego zjawiska niedotlenienia. Dlatego np. ze stawu przy Atrium Biała część ryb została przeniesiona do stawu przy ul. Podleśnej, żeby zmniejszyć zagęszczenie i poprawić warunki życia. Niestety nie wszystkie ryby udało się uratować – dodaje Urszula Boublej.

Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku od dziennikarzy dowiedziała się o martwych rybach w stawie. Po godzinie 12 inspektorzy WIOŚ byli na miejscu i obejrzeli staw, ocenili całą sytuację i rozmiar strat. 

WIOŚ pobiera próbki do badania [fot. WIOŚ Białystok] 

– W tej chwili chcemy ustalić co było przyczyną śnięcia ryb w stawie. Biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne wiele wskazuje na to, że przyczyną śnięcia ryb jest przyducha zimowa, ale żeby mieć pewność co do tego, pobraliśmy próbki zarówno ze stawu przy ul. Miłosza, jak również ze stawu przy Podleśnej – mówi Beata Ostrowiecka zastępca naczelnika wydziału inspekcji WIOŚ w Białymstoku.

Próbki wysłano do badania w Centralnym Laboratorium Badawczym Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Jeśli okaże się, że to była przyducha zimowa, wówczas WIOŚ zawiadomi o tym instytucję zarządzającą akwenami i przekaże uwagi dotyczące zapobiegania takim przypadkom w przyszłości. 

Przyducha zimowa to zjawisko naturalne, polega na obniżeniu poziomu tlenu w wodzie. Przy tak niskich temperaturach zdarza się, że tlenu w wodzie jest za mało. Jak się przed tym ustrzec? Jak mówią nam specjaliści z Polskiego Związku Wędkarskiego „nie ma jednego złotego środka”. W akwenach PZW stosowane jest natlenianie strumieniowe, które w tak niskich temperaturach jest znacznie skuteczniejsze niż robienie przerębli. Przede wszystkim przeręble szybko zamarzają, i już po godzinie lód znowu pokrywa taflę wody. 

Galeria

Zobacz również