Podczas poniedziałkowej (1.04) konferencji prasowej, poseł Krzysztof Truskolaski zwrócił się do podlaskich gmin i miast, czyli organów nadzorujących placówki oświatowe. Chce, by znalazły one sposób na zapłacenie strajkującym nauczycielom. Dzięki temu pracownicy oświaty mają być jak najmniej stratni. Zgodnie z prawem, za dni, w których pracownik strajkuje, nie otrzymuje wynagrodzenia.
-Apeluje do prezydentów, burmistrzów i wójtów aby w trakcie strajku zrobili wszystko, by zrekompensować nauczycielom te dni, w których będą strajkować. Dyrektorzy szkół mogą wypłacać nauczycielom dodatki motywacyjne, a pracownikom oświaty mogą dawać nagrody - mówił Krzysztof Truskolaski.
Propozycja posła wydaje się dość kontrowersyjna. Gdyby podlascy włodarze faktycznie zaapelowali do dyrektorów szkół o wypłatę pracownikom premii i nagród, byłby to pierwszy taki przypadek. Do tej pory, żadna strajkująca grupa zawodowa, nie otrzymywała wynagrodzenia za strajkowanie. Białystok wydaje się być przygotowany do strajku. Władze miasta powołały sztab kryzysowy i przy współpracy z miejskimi instytucjami starają się zorganizować dzieciom opiekę. Mimo to, wielu rodziców z pewnością zdecyduje się na zostanie z dzieckiem w domu, a to z kolei wiąże się z wzięciem urlopu opiekuńczego. W takim przypadku otrzymują 80 proc. wynagrodzenia. Zatem nauczyciele, to nie jedyna grupa, która poniesie finansowe straty.
Apel posła popiera Katarzyna Kisielewska - Martyniuk, wiceprzewodnicząca rady miasta, a z zawodu nauczyciel. Napisała już w tej sprawie interpelację do prezydenta Białegostoku.
Przypomnijmy. Podczas referendum przeprowadzonego w placówkach oświatowych, za strajkiem opowiedziało się 88 proc. głosujących. Jeśli negocjacje z rządem nie przyniosą rezultatów, strajk rozpocznie się 8 kwietnia.