PiS prosi o rozmowę o ochronie zdrowia

Są symptomy wskazujące na złe zjawiska w placówkach ochrony zdrowia w województwie podlaskim – uważają sejmikowi radni PiS i żądają wprowadzenia na najbliższą sesję (wtorek 24.02) informacji zarządu województwa o sytuacji w placówkach. Szanse na sukces są raczej nieduże, ale radni już zapowiadają, że przy odmowie złożą wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej w tej sprawie.

Konferencja prasowa radnych wojewódzkich PiS [fot. Bia24]

Konferencja prasowa radnych wojewódzkich PiS [fot. Bia24]

Radni PiS w swoim wniosku domagają się „rozpatrzenia informacji Zarządu Województwa Podlaskiego w sprawie bieżącej sytuacji finansowej podmiotów leczniczych podległych województwu oraz przedstawienia konkretnych kierunków poprawy tej sytuacji – w kontekście zapewnienia mieszkańcom województwa podlaskiego niezbędnych usług zdrowotnych”.

W szczegółach domagają się wyjaśnienia w trzech tematach: 
– zaległości w wypłatach dla pracowników Szpitala Wojewódzkiego w Białymstoku;
– zajęcia komorniczego wierzytelności Szpitala Psychiatrycznego w Choroszczy w związku z zaległościami przekraczającymi 1,5 mln zł wobec Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych;
– śledztwa w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej przez jednego z zastępców dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku [chodzi o nasz artykuł „Dyrektor Formejster i 700 tysięcy szpitala w Grajewie" - przyp. red.].

– Sprawy ochrony zdrowia i bezpieczeństwa mieszkańców naszego regionu wymagają pełnej transparentności oraz konkretnych działań naprawczych – mówi w czasie konferencji prasowej Artur Kosicki, radny PiS, były marszałek województwa.

Radni domagają się, żeby sejmik zajął się tym na początku najbliższej sesji. Jak mówi były marszałek, sprawa jest tak pilna i ważna, że nawet jeśli radni nie wprowadzą tego punktu do programu sesji to PiS złoży wniosek o zwołanie sesji nadzywczajnej poświęconej kondycji placowek ochrony zdrowia. 

– Wszystko wskazuje, że ktoś nad tą sytuacją nie panuje, że nie tylko pod względem personalnym, ale także finansowym źle się dzieje w placówkach służby zdrowia podległych urzędowi marszałkowskiemu – uważa radny Kosicki. 

Tomasz Madras przypomina, że szpitale czekają na decyzje w sprawie zapłacenia za tzw. nadwykonania, a chodzi o kwoty nawet kilkudziesięciu milionów złotych. W szpitalu wojewódzkim na przykład ta maksymalna kwota za nadwykonania wynosi 35 milionów zł. 

Kosicki zastrzega, że chodzi nie tylko o krytykę, ale także o sprowokowanie dyskusji o koncepcjach wychodzenia z kłopotów. 

– Chcemy dyskutować o pomysłach i dzielić się tymi pomysłami, ale przede wszystkim musimy znać prawdziwą sytuację tych jednostek – mówi Artur Kosicki. 

Zobacz również