Jedna sekunda może zmienić wszystko. Na OIOM-ie walczą o życie dzieci po ciężkich wypadkach

Upadek z trampoliny, wypadek na hulajnodze, potrącenie, utonięcie czy kontakt z maszyną rolniczą. Dla dziecka może to być kilka sekund, dla lekarzy – początek wielogodzinnej walki o życie i zdrowie. W Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku w 2025 roku intensywnej terapii wymagało 128 małych pacjentów. Lekarze przekonują jednak, że część dramatycznych historii zaczyna się dużo wcześniej – od chwili, gdy dorosły uzna, że „nic się nie stanie”.

[fot. udsk.pl]

[fot. udsk.pl]

Na Oddział Intensywnej Terapii dziecko trafia wtedy, gdy jego życie jest bezpośrednio zagrożone. Po ciężkim wypadku liczą się minuty, a czasem sekundy. Najpierw trzeba zabezpieczyć podstawowe funkcje życiowe, rozpoznać obrażenia i rozpocząć leczenie. Później zaczyna się często długa i wymagająca walka nie tylko o przeżycie, ale także o możliwie pełny powrót do sprawności.

– OIOM jest miejscem, w którym medycyna musi działać natychmiast. W przypadku ciężko poszkodowanego dziecka walczymy nie tylko o jego życie, ale również o to, aby miało ono jak największą szansę na powrót do sprawności i normalnego życia – mówi dr hab. n. med. Piotr Jakubów, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Dzieci i Młodzieży UDSK.

W 2025 roku na OIOM-ie UDSK leczono 128 pacjentów. Nie za każdym przypadkiem stał wypadek, ale część dzieci trafiających na intensywną terapię to ofiary zdarzeń, których konsekwencje mogą być dramatyczne.

Wśród najcięższych urazów lekarze wymieniają m.in. obrażenia głowy i kręgosłupa, klatki piersiowej czy jamy brzusznej. Szczególnie niebezpieczne są także urazy wielonarządowe, kiedy uszkodzeniu ulega kilka układów organizmu jednocześnie.

– Wypadki, z którymi mamy do czynienia w medycynie ratunkowej i intensywnej terapii, często są zdarzeniami nagłymi i bardzo gwałtownymi. Jedno nieprzewidziane zdarzenie może doprowadzić do ciężkiego urazu i bezpośredniego zagrożenia życia dziecka – mówi lek. Mirosław Pryzmont, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii oraz medycyny ratunkowej.

Latem okazji do wypadków jest więcej. Dzieci częściej jeżdżą na rowerach i hulajnogach, korzystają z trampolin, bawią się na świeżym powietrzu i spędzają czas nad wodą. Wypadki mogą zdarzyć się również podczas podróży samochodem czy zabaw na wysokości.

Szczególnym zagrożeniem są wakacje na wsi i okres żniw. W pobliżu dzieci pojawiają się wtedy ciągniki, kombajny, przyczepy i inne maszyny rolnicze. Dziecko może być ciekawe tego, co robią dorośli, próbować ich naśladować albo po prostu nie zdawać sobie sprawy z niebezpieczeństwa.

– Dziecko nie zawsze potrafi prawidłowo ocenić ryzyko – zwraca uwagę Bartłomiej Królik, przedstawiciel Państwowej Inspekcji Pracy. Dlatego odpowiedzialność za stworzenie bezpiecznych warunków spoczywa przede wszystkim na dorosłych.

W praktyce oznacza to nie tylko zakaz zbliżania się do pracujących maszyn. To również konieczność stałego nadzoru, odpowiedniego zabezpieczenia miejsca zabawy i przewidywania sytuacji, których dziecko samo może nie uznać za groźne.

Bo w przypadku ciężkiego wypadku granica między zwykłą zabawą a dramatem może być bardzo cienka.

Na OIOM-ie konsekwencje takiego zdarzenia widać od razu. Dziecko wymaga całodobowego monitorowania, a jego stan może zmienić się w ciągu kilku minut. Dlatego intensywna terapia to nie tylko respiratory, monitory i skomplikowana aparatura. To przede wszystkim praca całego zespołu.

– Stan dziecka może zmienić się bardzo szybko, a każdy sygnał może mieć znaczenie – podkreśla Joanna Smażewska, pielęgniarka oddziałowa.

Lekarze i pielęgniarki przez całą dobę obserwują pacjenta, reagują na zmiany jego stanu i współpracują przy kolejnych decyzjach terapeutycznych. W przypadku ciężkich urazów potrzebne jest doświadczenie wielu osób i szybkie podejmowanie decyzji.

Tyle że do tej walki często można nie dopuścić.

Przed wyjściem dziecka na rower czy hulajnogę warto sprawdzić, czy ma kask i odpowiednie zabezpieczenia. Nad wodą nie powinno pozostawać bez właściwego nadzoru. W przypadku trampoliny znaczenie ma zarówno jej stan techniczny, jak i sposób korzystania. Na wsi dziecko nie powinno mieć swobodnego dostępu do pracujących maszyn.

To właśnie te pozornie drobne decyzje dorosłych mogą zdecydować, czy wakacyjne wspomnienie pozostanie tylko wspomnieniem dobrej zabawy.

Zobacz również