BIA24 - MIĘSOŻERCA NA POPASIE. Ogniem i dymem
Extra
MIĘSOŻERCA NA POPASIE. Ogniem i dymem
2017-08-20 23:44:54
Bia24.pl MIĘSOŻERCA NA POPASIE. Ogniem i dymem
Żebra wieprzowe /Fot. H. Korzenny/

Po traumatycznych przeżyciach roślinnych w tych Krowarzywach - do Mięsożercy powoli wracają myśli o krwistych potrawach. Akurat wychodzi z Alfy, gdy wzrok jego przesuwa się po znajomym napisie "Szaszłykarnia". Wracają wspomnienia i na języku pojawia się kropla pragnienia. Naprzód. Do mięsa.

Ale nie dochodzi do Szaszłykarni. Zbacza. Po drodze przyciąga go napis "Barbecue." Mięso pieczone na prawdziwym ogniu i wędzone prawdziwym dymem. "U Miłego" pod neonem w kształcie płomienia. Piec mają tu sprawdzony - myśli Mięsożerca wspominając greckie smaki, które tu niegdyś królowały. Nie tylko dobry piec tawerny Panteon pamięta, ale i wnętrze lokalu. Z tym że teraz jakby na szybko przerobione. Ta sama chropowata, gliniana faktura ścian, tyle że już nie biało-niebieska, lecz w charakterze swym pustynna, teksańska czy meksykańska jakby, w czerwieniach i żółciach - ognista. Wnęki podświetlone niegdyś świecami, dziś zasłonięte, spłaszczone. Wnętrze więc pobieżne, marginalne - nie o wnętrze chodzi - mówi do Mięsożercy wnętrze "U Miłego". 


Wnętrze /fot. H. Korzenny/


W karcie konkrety - wołowina! Steki! Wysmażone od krwistego do twardego. Nie przyciągają Mięsożercy. Barbecue. Po to tu wszedł. I jest pięknie w tej karcie: most wołowy, żebra wieprzowe, indyk - wszystko w dymie i nad ogniem. Karta kusi, czas powiedzieć sprawdzam. Najpierw most... Nie ma mostu! Zjedli. Od razu robi się ciekawiej, potrzeba niezaspokojona każe brać pod uwagę następną wizytę. Poprzestaje więc na żebrach wieprzowych, na razie. 


Czas czekania zadziwiająco krótki (ale i gości "U Miłego" akurat niewielu). Nadchodzą żebra dymiące. Na desce! Nie na talerzu jakimś fajansowym, lecz na drewnie prawdziwym. W zestawie z żebrami (w jednej cenie) dwa dodatki - Mięsożerca smakuje ziemniaki pieczone i takież warzywa. Przyznać trzeba, że ta mięsna potrzeba, która Mięsożercę tu przywiodła, dała się znakomicie zaspokoić. Zaogniona skorupa na żebrach, soczyste mięso i lekki zapach dymu - wspomnienie pieca. Można jeszcze nasycić żebro sosami (przyszły w zestawie), ale po co, skoro jest mięso, mięso, mięso. Pierwszy kontakt z barbecue jak najbardziej obiecujący. 


Most wołowy /fot. H. Korzenny/


Mięsożercy po uczcie nie daje jednak spokoju ten most - wołowy. Więc wraca. Powtarza się rytuał zamawiania, czekania. Znowu na desce solidne kawałki czerwonego mięsa. Nasączone dymem, skruszone ogniem, przykryte ziołem. Mięso nie traci sprężystości, smak zostaje nienaruszony ale ogniowa obróbka daje miękkość. Jako dodatek można dorzucić pieczone plastry batata. Są sosy, ale Mięsożerca zażywa czystego smaku.