Zespół specjalistów z USK walczył o pacjentkę w ciąży

Zespół specjalistów z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku przez wiele godzin walczył o życie 36-letniej pacjentki w 36. tygodniu ciąży. W trakcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej wykonano cesarskie cięcie, ratując życie zarówno matki, jak i dziecka.

[fot. Bia24]

[fot. Bia24]

Zespół ratunkowy, kardiochirurdzy, ginekolodzy i anestezjolodzy walczyli o pacjentkę w ciąży

11 marca pracownicy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz kilku klinik Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przez kilka godzin walczyli o życie ciężarnej kobiety. Pani Justynie wykonano śródresuscytacyjne cięcie cesarskie, czyli wydobycie płodu podczas resuscytaci krążeniowo-oddechowej.

- Trafiła do nas pacjentka z bardzo silną dusznością. Właściwie wszytsko co się działo w tym dniu, od momentu przyjęcia pacjentki było bardzo intensywnym działaniem, na rzecz jej uratowania. Tuż po przyjęciu na Oddział Ratunkowy doszło do zatrzymania krążenia. U pacjentów z silną dusznością, po omdleniu, które jeszcze miało mejsce w domu, bez wywiadu obciążeń płucnych, zwykle podejrzewamy, że przyczyną tego stanu może być zatorowość płucna. Dodatkową trudnością w naszym działaniu był fakt, że pacjentka była w 36. tygodniu ciąży. W związku z tym, w stanie zatrzymania krążenia jesteśmy zobowązani wykonać tak zwane ratunkowe cięcie cesarskie - powiedziała dr hab. Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, kierownik SOR, zastępca dyrektora USK ds. lecznictwa.

O godzinie 16:47 – po 7 minutach od nagłego zatrzymania krążenia – zespół położników wykonał cesarskie cięcie. W tym czasie nieprzerwanie trwała akcja ratunkowa – masaż serca, a za pacjentkę oddychał respirator. Noworodek również był w stanie zatrzymania krążenia, dlatego drugi zespół neonatologów podjął jego reanimację. Po przywróceniu krążenia dziecko zostało przekazane na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka w Klinice Neonatologii (dziecko jest tam nadal).

Stan matki jednak się nie poprawiał. Serce wznawiało pracę, by po chwili znów przestać bić. W trakcie cięcia cesarskiego kobietę czterokrotnie poddano defibrylacji. Dodatkowo wystąpiło krwawienie – jeszcze na SOR przetoczono jej krew i czynniki krzepnięcia.

Takie sytuacje należą do najtrudniejszych w medycynie ratunkowej i położnictwie. Wykonanie cesarskiego cięcia podczas resuscytacji (tzw. „perimortem cesarean section”) to procedura stosowana w skrajnych przypadkach — może zwiększyć szanse przeżycia zarówno dziecka, jak i matki, bo odciąża układ krążenia kobiety.

To przykład ogromnej koordynacji i doświadczenia zespołu medycznego — decyzje muszą być podejmowane dosłownie w minutach, a często sekundach.

Jak przyznała dr hab. Wojewódzka-Żelezniakowicz pacjentkę ratowało około 70 osób. Lekarze i ratownicy z SOR, kardiochirurdzy, położnicy, ginekolodzy, anestezjolodzy, ale też osoby które zajmują się gospodarką krwią.

- Pacjentka była we wstrząsie krwotocznym, we wstrząsie obturacyjnym – mówił dr Sławomir Czaban, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii z Blokiem Operacyjnym. - Pani otrzymała kilkukrotną transfuzje wymienną. Mój zespół skoncentrowany był na tym, by utrzymać pacjentkę przy życiu, ale też na stabilizacji układu hemostazy i by opanować zaburzenia krzepnięcia oraz uzupełnić niedobory krwi krążącej. W Pani nie krąży ani kropla własnej krwi, dostała jej Pani tyle, że można byłoby ją obdzielić kilka osób.

Dr Czaban przyznał, że choć anestezjologią zajmuje się 42 lata, nigdy nie miał tak skomplikowanego przypadku klinicznego.  

Do rozwoju zatorowości w ciąży przyczyniają się m.in. zmiany hormonalne zachodzące w organizmie kobiety.

- Nie kończymy leczenia pani Justyny. Pozostaje pod opieką specjalistycznej poradni. Cieszymy się, że udało się przejść przez bardzo trudny okres, ale przed nią jeszcze leczenie przewlekłe — podkreślił prof. Karol Kamiński, kierownik Kliniki Kardiologii USK.

Zobacz również