– Ten list będzie skierowany do wszystkich, publikujemy go w wersji papierowej, która będzie kolportowana do skrzynek pocztowych mieszkańców województwa podlaskiego, jak również będzie opublikowany w wersji elektronicznej i dostępny w mediach tradycyjnych oraz społecznościowych.
Marszałek zapowiada, że w ramach kampanii profrekwencyjnej będą też billboardy w miastach i wsiach – „tak, żeby dotrzeć do największej liczby mieszkańców województwa”. Pod listem jestem podpisany tylko ja, jako marszałek województwa. Nie kandyduję w tych wyborach.
Marszałek Artur Kosicki podkreśla, że jego kampania dotyczy udziału zarówno w wyborach parlamentarnych, jak również udziału w referendum, które odbędzie się jednocześnie z wyborami. Wskazuje, że pytania postawione w referendum są „bardzo ważne dla naszego regionu”.
Dwa pytania referendalne dotyczą bezpośrednio województwa podlaskiego – na temat ewentualnej likwidacji zapory na granicy z Białorusią oraz pytanie o zgodę na przymusową relokację migrantów z Europy Zachodniej do Polski.
– Mając na uwadze ogólnoeuropejską politykę, to tym bardziej powinniśmy zadbać o to, by nasi mieszkańcy powiedzieli, co sądzą na te tematy, które są bardzo istotne przede wszystkim tutaj, w naszym województwie – dodał marszałek województwa podlaskiego.
– Ci, którzy zachęcają: pójdźmy na wybory, a nie bierzmy udziału w referendum, to zaprzeczają idei demokracji. Osobiście odbieram taką postawę jako naruszenie praworządności. I to są ci, którzy najgłośniej krzyczą, że „w Polsce nie mamy demokracji”. W mojej ocenie to jest hipokryzja, zakłamanie, obłuda – powiedział Artur Kosicki.
Kampania profrekwencyjna jest finansowana z budżetu samorządu województwa. Marszałek przypomniał, że podobne kampanie robił także przed wyborami prezydenckimi czy wyborami do Parlamentu Europejskiego.
– Uważam, że jako samorządowcy powinniśmy namawiać do tego, by głos z województwa podlaskiego był jak najsilniejszy – mówił marszałek Kosicki.
W Białymstoku to druga kampania profrekwencyjna. W różnych punktach miasta, także w autobusach komunikacji miejskiej można już zobaczyć billboardy z hasłem „Nie śpij, bo cię przegłosują” zapisane charakterystyczną czcionką – tzw. solidarycą. Nie jest to kampania organizowana przez NSZZ Solidarność, lecz przez fundację Unia Metropolii Polskich (prezesem fundacji jest prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski). I nie jest to kampania zachęcająca do udziału w referendum, które odbywa się jednocześnie z wyborami parlamentarnymi 15 października.