Sygnał ostrzegawczy. Ceny w sklepach szybko rosną 

Spełnia się czarny scenariusz ekspertów. Ceny codziennych zakupów rosną coraz szybciej. Eksperci mówią o sygnale ostrzegawczym. We wrześniu codzienne zakupy zdrożały średnio o 1,9% rok do roku (rdr). To większy skok niż zanotowany w sierpniu – o 1,7%. Tym samym po trzech miesiącach wyhamowywania dynamika wzrostu cen ponownie przyspieszyła. Tak wynika z cyklicznego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”.

– We wrześniu miało dojść do zakrętu w inflacji cen żywności i przejścia do fazy jej wzrostu, która – według nas – może postępować ze zmiennym tempem, nawet przez cały przyszły rok. Prognozujemy, że za rok wzrost cen żywności będzie rzędu 4% rdr. lub wyższy. To kwestia odzwierciedlenia w cenach produktów rolnych wyższych kosztów produkcji, takich jak energia, paliwo, nawozy, ale też wyższych kosztów pracy – mówio Grzegorz Ogonek z Departamentu Analiz Ekonomicznych w Erste Bank Polska.

Według jednej z prognoz, za rok żywność może drożeć w tempie 4% rdr lub wyższym.
W zeszłym miesiącu ceny regularne i promocyjne 17 analizowanych kategorii wzrosły o 1,9% w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. Tak wynika z cyklicznego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”.

Dla porównania, w sierpniu wzrost rok do roku wyniósł 1,7%, w lipcu – 1,9%, a w czerwcu – 2,7%. W analizie uwzględniono ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Do obliczeń wykorzystano prawie 102 tys. cen regularnych i promocyjnych z przeszło 47 tys. sklepów detalicznych należących do 64 sieci handlowych.

– Od czerwca do sierpnia mieliśmy wyraźne wyhamowanie, tj. 2,7%, 1,9% i 1,7%. We wrześniu nastąpiło odbicie do 1,9%, ale nie nazwałbym tego jeszcze zmianą trendu. Bardziej trafne określenie to zatrzymanie procesu dezinflacji cen detalicznych – komentuje dr Rafał Parvi z Uniwersytetu WSB Merito.

Zdaniem Grzegorza Ogonka należy mówić o odwróceniu trendu. Tak podpowiada analiza tempa i skali rozchodzenia się szoku naftowego po całej inflacji, tj. przenoszenia się gwałtownego wzrostu cen ropy i gazu na światowych rynkach wskutek konfliktu na Bliskim Wschodzie. Choć sam szok wystąpił wiosną, to przełożenie tego na wiele kategorii towarów może mieć miejsce z dużym opóźnieniem. Wniosek z analizy był taki, że kulminacja wpływu wiosennego szoku naftowego na polską inflację wypadnie na przełomie 2026/2027.

– Inflacja przyspiesza przez ceny paliw i energii, a presja kosztowa prędzej czy później dotrze do cen w handlu – wskazuje dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

We wrześniu ceny żywności i napojów bezalkoholowych poszły w górę średnio o 1,1% rdr. W sierpniu wzrost rdr wyniósł 0,9%, w lipcu – 1,2%, a w czerwcu – 1,9%. Wrześniowe przyspieszenie dynamiki wzrostu cen żywności z 0,9% do 1,1% rdr jest niewielkie. Jednak pojawia się w momencie ponownego nasilenia presji kosztowej. Szczególne znaczenie mają wysokie ceny ropy i gazu, związane z zakłóceniami dostaw przez cieśninę Ormuz. Wpływają one nie tylko na transport, ale również na przetwórstwo spożywcze, chłodnictwo, magazynowanie oraz produkcję nawozów wykorzystywanych w rolnictwie.

– Żywność będzie drożała coraz szybciej i prawdopodobnie bardziej dynamicznie niż pozostałe kategorie razem wzięte. W związku z tym, że poziom, z którego startuje inflacja cen żywności, jest niski, to wciąż dane pokazują ujemną różnicę względem tempa zmian cen całego koszyka. Generalnie kategorie nieżywnościowe są w stanie szybciej zareagować na impuls wzrostowy pochodzący z droższej ropy i gazu – mówi ekspert Erste Bank Polska.

Przyspieszenie ogólnej dynamiki z 1,7% do 1,9% rdr. nastąpiło, mimo że wzrost cen nabrał tempa tylko w części analizowanych kategorii, a w pozostałych dynamika nadal słabła. W opinii dr inż. Motylskiej-Kuźmy, to wskazuje raczej na selektywne odbicie niż początek powszechnej fali podwyżek. Nie należy jednak lekceważyć zmieniających się uwarunkowań zewnętrznych, szczególnie utrzymujących się wysokich cen ropy i gazu w związku z zakłóceniami dostaw przez cieśninę Ormuz.

– Wrzesień nie jest początkiem nowej fali inflacyjnej i bardziej przypomina kolejne hamowanie, zatrzymanie i niewielkie odbicie. W następnych miesiącach obserwowałbym przede wszystkim pięć rzeczy, tj. ceny surowców rolnych, energię i paliwa, koszty pracy – szczególnie w sektorze produkcji żywności, logistyce i handlu, politykę promocyjną sieci handlowych, a także marże producentów i detalistów – podsumowuje dr Rafał Parvi.

Materiał udostępniony przez MondayNews Polska

Zobacz również