Wydobywający się z pomieszczeń piwnicznych dym zauważyli mieszkańcy. Strażacy, którzy przyjechali na miejsce, walczyli z pożarem, w wyniku którego spłonęła jedna piwnica. W akcji brało udział pięć zastępów, co daje ponad 20 strażaków.
Na szczęście większość mieszkańców samodzielnie opuściła mieszkania w budynku. To około 30 osób, w tym kilkoro dzieci. Policjanci pomogli jedynie opuścić lokal na ostatnim piętrze matce z dwójką dzieci w wieku 3 i 17 lat oraz starszej kobiecie. Nie byli oni w stanie samodzielnie wyjść z budynku z uwagi na zadymienie klatki schodowej.
Pomocy medycznej potrzebowały cztery osoby, które zatruły się lekko dymem. To kobieta z trzyletnim dzieckiem i dwóch mundurowych.
Był to kolejny pożar na terenie osiedla bloków komunalnych przy Klepackiej i Barszczańskiej. Wiosną paliło się tu kilkakrotnie. Władze Białegostoku zapowiadały wtedy zwiększenie wydatków na bezpieczeństwo na osiedlu. Miały być montowane monitoring i zabezpieczenia wejść do piwnic i klatek schodowych. Przyczyny pożaru bada policja. Postępowanie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia niebezpieczeństwa.