Sejmowa gorączka w sprawie cen paliw

Sejm w tempie ekspresowym przyjmuje rządowe projekty ustaw mających wpłynąć na obniżenie cen paliw na stacjach benzynowych. W czwartek rząd zdecydował się zaproponować obniżenie podatku VAT w cenie paliwa z 22 proc. do 8 proc. oraz obniżenie akcyzy do poziomu minimalnego dopuszczonego w UE (o 29 groszy na litrze). Rząd proponuje też wprowadzenie urzędowej kontroli cen paliw. Opozycja zarzuca rządzącym spóźnienie reakcji, przez co wszyscy straciliśmy dwa miliardy złotych.

Państwowy koncern utrzymuje wysokie ceny paliw [fot. Bia24]

Państwowy koncern utrzymuje wysokie ceny paliw [fot. Bia24]

Ceny paliw zaczęły gwałtownie rosnąć zaraz po ataku USA i Izraela na Iran 28 lutego. W ciągu tego czasu ceny litra paliwa na stacjach benzynowych w Białymstoku wzrosły w przypadku E95 z 5,30 do 7,18 zł do w przypadku diesla z 6,01 do 8,9 zł. Politycy opozycji zarzucają rządzącym bezczynność i brak interwencji na rynku paliw. Kilka dni po rozpoczęciu obecnego kryzysu paliwowego posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt ustaw obniżających podatek VAT w paliwie z 22 proc. do 8 oraz obniżających akcyzę. Po miesiącu rząd podjął wreszcie inicjatywę interwencyjną. 

– Zwracamy uwagę na ten miesiąc opóźnienia w reakcji na to, co się dzieje na stacjach benzynowych, co kosztowało kierowców, według naszych szacunków dwa miliardy złotych – powiedział w trakcie sejmowej debaty w czwartek 26 marca poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk. Przypomniał, że rząd PiS w 2022 r. również wprowadzał podobne rozwiązania, po napaści Rosji na Ukrainę. – Baryłka ropy w 2022 r. kosztowała w przeliczeniu na złote od 500 do 600 zł, teraz baryłka w złotych kosztuje 350, maksymalnie 400 zł, a na stacjach ceny w porównaniu do 2022 są co najmniej o złotówkę wyższe – mówił poseł PiS.

– Rząd reaguje w odpowiednim momencie i proponuje rozwiązania tak ukształtowane, że będą dotyczyć obniżek VAT, akcyzy i – co szczególnie istotne – wprowadzenia cen maksymalnych na paliwa – mówił przedstawiciel koalicji rządzącej poseł PSL Mirosław Orliński.

Mimo różnych głosów i zastrzeżeń poparcie projektów ustaw zgłosiły wszystkie kluby parlamentarne. Projekty są głosowane w piątek, a obniżki mają być widoczne na stacjach benzynowych w przyszłym tygodniu. 

Premier Donald Tusk zapowiedział, że narzędzia umożliwiające wdrożenie obniżek cen paliw mają być gotowe jeszcze przed Wielkim Piątkiem, aby objąć okres zwiększonego ruchu w czasie świąt. Zwrócił jednak uwagę, że ostateczny poziom cen na stacjach będzie nadal uzależniony od sytuacji na rynkach światowych, w tym wahań cen ropy naftowej oraz paliw w hurcie. W tym roku Wielki Piątek wypada 3 kwietnia.

Tymczasem Orlen podniósł dziś hurtową cenę oleju napędowego Ekodiesel o 121 zł za metr sześc. i jednocześnie obniżył hurtową cenę benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 o 15 zł za metr sześc. – wynika z danych publikowanych przez koncern.

Według hurtowego cennika paliw Orlenu z 28 lutego benzyna bezołowiowa Eurosuper 95 kosztowała w koncernie 4 466 zł za metr sześcienny, czyli 1 145 zł mniej niż aktualnie, a olej napędowy Ekodiesel 4 809 zł za metr sześc., czyli mniej o 2 061 zł niż obecnie. W minioną środę e-petrol.pl podał, że średnia cena litra oleju napędowego w ciągu tygodnia wzrosła w Polsce o 93 gr, do 8,69 zł za litr, najwyższego w historii poziomu notowań prowadzonych przez portal.

Przy obecnym poziomie cen hurtowych, obniżka VAT do 8 proc. i akcyzy o 29 gr na litrze netto spowodowałaby, że ceny litra diesla na stacjach spadłyby średnio o 1,36 zł brutto, a benzyny o 1,16 zł – tak wyliczył dla Polskiej Agencji Prasowej dyrektor działu prognoz i analiz Refleksu Rafał Zywert. 

Jak podkreślił analityk, nawet jeśli rząd nie zdecydowałby się na obniżkę VAT i akcyzy na paliwa, to „na razie byłby to ostatni tydzień wzrostu cen paliw na stacjach”.

Na Orlenie w Białymstoku dziś za litr E95 płacimy 7,18, za diesla 8,79 zł. 

Zobacz również