Sam sobie otwórz. Zmiany w białostockiej komunikacji miejskiej

Nareszcie będzie jak w Warszawie i Europie; dlaczego teraz, a nie dziesięć lat temu; a po co ta zmiana, seniorzy nie ogarną, a niepełnosprawni nie dadzą rady. Wiele komentarzy pod zapowiedzią „rewolucyjnych” zmian w korzystaniu z białostockiej komunikacji miejskiej. Od 1 lipca pasażerowie  będą sami sobie otwierać drzwi w autobusach które zatrzymają się na przystankach. Pomysłodawcy mówią, że będzie z tego oszczędność energii i wygoda pasażerów.

Pasażer sam otwiera sobie drzwi do autobusu [fot. Bia24]

Pasażer sam otwiera sobie drzwi do autobusu [fot. Bia24]

Informacja na stronie Białostockiej Komunikacji Miejskiej wyjaśnia  w skrócie na czym polega zmiana obyczajów w komunikacji miejskiej w Białymstoku: „Po zatrzymaniu autobusu na przystanku drzwi nie będą otwierane automatycznie. W celu wejścia do pojazdu lub jego opuszczenia należy nacisnąć przycisk otwierania drzwi znajdujący się przy odpowiednich drzwiach”. I żeby nie było wątpliwości – wystarczy, że jeden pasażer naciśnie przycisk, a drzwi się otworzą. Wtedy wszyscy zainteresowani mogą wysiąść bądź wsiąść. Nie ma powodu, by każdy pasażer, który chce wsiąść czy wysiąść, musiał najpierw nacisnąć przycisk.

Gorzej, że jeśli żaden z pasażerów (na przykład stojących na przystanku) nie naciśnie przycisku przy drzwiach autobusu, to wówczas kierowca sam z siebie nie otworzy drzwi. Postoi i odjedzie (tak przynajmniej to wygląda na filmiku informacyjnym rozpowszechnianym w sieci przez BKM). 

Konferencja prasowa na temat zmian w komunikacji miejskiej [fot. Bia24]

Konferencja prasowa na temat zmian w komunikacji miejskiej [fot. Bia24]

Jeszcze inne zmiany wejdą od lipca na tak zwanych przystankach na żądanie. Na tych przystankach (a jest ich w granicach miasta 208, w całej sieci BKM 431) autobus nie będzie się zatrzymywał, jeśli kierowca nie stwierdzi, że są chętni do wysiadania bądź wsiadania. W informacji BKM ta sytuacja jest opisana tak: „Autobus będzie zatrzymywał się na wyznaczonych przystankach na żądanie wyłącznie w przypadku, gdy: na przystanku będzie oczekiwał pasażer zamierzający wsiąść do pojazdu; pasażer znajdujący się w autobusie odpowiednio wcześniej naciśnie przycisk „STOP”, sygnalizując zamiar opuszczenia pojazdu”. No i oczywiście, gdy autobus już się zatrzyma, trzeba będzie wcisnąć przycisk, żeby wejść bądź wyjść z pojazdu .

Trochę więcej wrażliwości na pasażera będą mieli kierowcy w przypadku, gdy stwierdzą, że pasażerami są osoby niepełnosprawne (niewidome na przykład) lub dzieci. W takich sytuacjach kierowca nie czeka na wciśnięcie przycisku lecz sam otwiera drzwi autobusu. 

Przyciska do otwierania drzwi w autobusie pomysłodawcy nowego rozwiązania nazywają „ciepłym guzikiem”.

Na specjalnej konferencji prasowej zorganizowanej przez zastępcę prezydenta miasta Rafała Rudnickiego wszyscy uczestnicy byli entuzjastami tych zmian w komunikacji miejskiej. Podkreślali, że takie rozwiązania i obyczaje obowiązują już od dawna w wielu miastach Europy zachodniej a także w wielu miastach Polski, w szczególności w Warszawie.

Tak naprawdę to oprócz zmiany „obyczajowej” istotniejsza jest zmiana „ekonomiczna”. Indywidualne sterowanie drzwiami, otwieranie i zamykanie drzwi przyniesie wymierne korzyści gospodarcze. Zimą, gdy każde otwarcie drzwi wpuszcza do wnętrza autobusu mroźne powietrze, i latem, gdy każde otwarcie drzwi wpuszcza do autobusu gorące powietrze i zmniejsza skuteczność klimatyzacji.

– Myślę, że jest to krok w dobrą stronę, tym bardziej, że z powodzeniem funkcjonuje to już w wielu miastach w Polsce i większości miast europejskich – przekonuje odpowiedzialny za komunikację miejską zastępca prezydenta Białegostoku Rafał Rudnicki. 

Czy krok jest w „dobrą stronę” okaże się po pierwszych dniach obowiązywania nowych zasad. Na razie, jak to z nowościami, w Fecebookowych reakcjach na zmiany więcej jet niepokoju niż entuzjazmu.

Niektóre wpisy: 
Katarzyna Pietrzycka: Standard na przykład w Warszawie. Koszmar dla osób niewidomych, niedowidzących, niepełnosprawnych i seniorów. Utrudnienie a nie ułatwienie, zanim się przyzwyczaję to nigdzie nie dojadę.

Alimowska Ania: Nie zawsze po podróży autobusem mamy możliwość umycia od razu rąk, a jednak drzwi obsługiwane przez kierowcę niwelują kontakt z patogenami przycisku naciskanego nieustannie w tym samym miejscu przez setki pasażerów.

Kopeć Rafał: No w każdym innym mieście w jakim byłem takie guziki obowiązują, w końcu i u nas. Nareszcie

Bogusia Falkowska: Znam to z Brukseli wszędzie oprócz metra otwierasz, a na przystanku autobusowym musisz sygnalizować, że to właśnie twój jest inaczej jesteś niewidoczny trochę to zajęło aby się w tym odnaleźć.

Moni Antonowicz: Zmiana ma sens, ale nie za późno trochę rusza kampania informacyjna? Dla seniorów to bardzo duża zmiana.

Zobacz również