SAFE. Czy na pewno jest bezpiecznie

O unijnej pożyczce SAFE od czwartku mówią wszyscy, a najgłośniej politycy. Trudno się spodziewać, że lokalni, podlascy politycy powiedzą coś nowego, czego już byśmy nie słyszeli. Poniedziałek przyniósł jednak dwie konferencje prasowe w Białymstoku, podczas których zarówno zwolennicy unijnej pożyczki, jak i jej przeciwnicy używali swoich oręży do przeciągnięcia elektoratu na swoją stronę. Różnice zdań są tak wielkie, że na hasło „safe” myślimy raczej o wojnie niż o bezpieczeństwie.

Konferencja prasowa podlaskich liderów Koalicji Obywatelskiej [fot. Bia24]

Konferencja prasowa podlaskich liderów Koalicji Obywatelskiej [fot. Bia24]

Rano na konferencję prasową zaprosili politycy Koalicji Obywatelskiej. Lider struktur podlaskich i zarazem poseł Krzysztof Truskolaski zaczął emocjonalnie od argumentu „zdrada narodowa” pod adresem prezydenta RP. 

Później nieco już spokojniejszym tonem podał dane, których nikt z dziennikarzy nie jest w stanie zweryfikować (ponieważ rząd je utajnił, i nie ma do nich dostępu publicznego): 431 podmiotów z województwa podlaskiego miało skorzystać z tego programu (tego, który zawetował Prezydent RP), miało być beneficjentami programu SAFE. Tysiące zatrudnionych ludzi. Dodatkowo w naszym regionie pieniądze z SAFE miały być przeznaczone na inwestycje infrastrukturalne, między innymi połączenie drogowe z Litwą – mówił poseł Krzysztof Truskolaski.

Po nim wojewoda podlaski Jacek Brzozowski. Podkreślał: „kiedy mówimy o sprawach bezpieczeństwa, to powinniśmy absolutnie zachować powagę w tym, co mówimy, o czym mówimy i dlaczego pewne decyzje podejmujemy”. Po czym zupełnie poważnie skonstatował: „Sukces rządu Donalda Tuska to jest coś, na co nie godzi się środowisko polityczne Prawa i Sprawiedliwości oraz prezydenta, tym samym godząc w bezpieczeństwo Polek i Polaków”.

I jeszcze dorzucił: „złoto, które posiadamy, to nie jest złoto pana Glapińskiego, pana Nawrockiego czy polityków Prawa i Sprawiedliwości”. Widocznie poważnie myślał, że prezes NBP czy prezydent chcieli nasze złoto zagarnąć. 

Z kolei marszałek województwa podlaskiego Łukasz Prokorym podkreślił, że ze środków pożyczki SAFE „miały być naprawione, wyremontowane drogi przygraniczne w powiatach augustowskim, sokólskim, hajnowskim, siemiatyckim. Drogi powiatowe i gminne. To miały być drogi Juszkowy Gród – Jałówka 17 kilometrów, Siemiatycze – Mielnik 25 kilometrów, Markowszczyzna – Roszki-Wodźki”. Co teraz będzie z tym drogami?

Politycy KO odwoływali się do sumień i emocji słuchaczy. Wykpili prezydencki projekt Safe zero procent hasłem podpowiedzianym przez Donalda Tuska – safe zero złotych. 

Konferencja prasowa polityków Prawa i Sprawiedliwości [fot. Bia24]

Konferencja prasowa polityków Prawa i Sprawiedliwości [fot. Bia24]

Po południu w sprawie tego właśnie „safe zero procent” na konferencję prasową zaprosili politycy Prawa i Sprawiedliwości poseł Sebastian Łukaszewicz i radny wojewódzki Artur Kosicki. Temat: wezwanie rządzącej koalicji do procedowania prezydenckiego projektu ustawy wprowadzającej projekt „Polski Safe zero procent”. 

Jeśli chodzi o europejski SAFE to nikt mi chyba nie powie, że firmy europejskie są w stanie dziesięciokrotnie zwiększyć swoją produkcję w ciągu kilku lat. To jest po prostu niemożliwe. Tu nie chodzi o polskie firmy – mówił Sebastian Łukaszewicz.

– Niemiecki Rheinmetall na przykład na portalach z ogłoszeniami o pracę poszukuje ludzi do pracy w Siemiatyczach. Nie znam żadnej firmy zbrojeniowej na terenie Siemiatycz czy powiatu siemiatyckiego, ani województwa podlaskiego, która ma świadczyć usługi dla zbrojeniówki. Czy niemiecki Rheinmetall planuje tutaj cokolwiek budować? – pyta poseł Łukaszewicz. – To pokazuje, że na kontraktach będą zarabiać głównie Niemcy, a ten mechanizm SAFE ma wspierać przede wszystkim niemiecką gospodarkę – dodaje. 

– Mówimy dziś jasno: odpowiedzialność za bezpieczeństwo Polaków, za dozbrojenie polskiej zbrojeniówki spoczywa w rękach obecnej koalicji Donalda Tuska – zakończył swoją wypowiedź poseł Łukaszewicz. 

– W kwestiach bezpieczeństwa państwo polskie powinno opierać się na polskich rozwiązaniach – to już Artur Kosicki, radny, były marszałek województwa. – To jest nasza racja stanu. Polskie rozwiązania muszą być oparte na polskim złocie, polskim banku, polskich warunkach i na polskim przemyśle zbrojeniowym. Dlatego jak najszybciej powinna być uchwalona ustawa „Polski safe zero procent” i powinny być konsultacje z wojskiem polskim o tym, jaki sprzęt powinien być zakupiony. 

– Nie możemy opierać się na unijnym SAFE, który jest lakoniczny, niedookreślony, obarczony warunkowością, z którą mamy już bardzo negatywne doświadczenia. Hipokryzją i zakłamaniem obecnej ekipy rządzącej jest mówienie, że teraz musimy szukać pożyczek, które nasze społeczeństwo będzie spłacać długimi latami, w sytuacji, kiedy ci sami ludzie jeszcze kilka lat temu likwidowali jednostki wojskowe – dodaje Artur Kosicki. 

Z ust polityków PiS nie padało słowo „zdrada”, nie było emocjonalnych epitetów. Najważniejszy był apel do rządzącej koalicji o podjęcie prac parlamentarnych nad prezydenckim projektem ustawy o „Polskim safe zero procent”. I przekonanie, że użycie polskiego złota jest najlepszym sposobem na dozbrojenie i podniesienie bezpieczeństwa Polski. – To złoto jest realnym narzędziem, dzięki któremu zapewnimy suwerenność naszych decyzji zbrojeniowych i poprawimy nasze bezpieczeństwo. Unijny SAFE to oddanie w obce ręce naszego bezpieczeństwa – przekonywał poseł Łukaszewicz.

Kluczowe pytanie: a co będzie, jeśli koalicja rządząca w ogóle nie zechce się zajmować projektem ustawy o polskim safe, podobnie jak zamroziła inne prezydenckie projekty? – Na razie wysyłamy sygnały do rządzących poprzez media, żeby zajęli się propozycją prezydenta. Jeśli się tym nie zajmą, to będziemy apelować do Polaków, aby nas w tym wsparli – stwierdził poseł PiS Sebastian Łukaszewicz. 

Wszystko jednak wskazuje na to, że zanim Polacy odpowiedzą na apel polityków PiS, rząd rozpocznie konsumowanie unijnej pożyczki, opisanej jako program SAFE.  

– Komisja Europejska finalizuje obecnie umowę pożyczkową, aby móc ją podpisać z polskimi władzami i wypłacić zaliczkę już w kwietniu – tak informuje Thomas Regnier, rzecznik prasowy Komisji Europejskiej. Zaliczka ma wynosić 15 proc. całej kwoty, a więc ponad 6 mld euro (ponad 25 mld zł).

Jak czytamy w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej”: Teraz olbrzymią pracę będzie musiała wykonać Agencja Uzbrojenia, która odpowiada za kontraktowanie sprzętu, i przedstawiciele przemysłu zbrojeniowego. W ciągu 80 dni trzeba będzie podpisać lub aneksować co najmniej kilkadziesiąt umów. 

Zobacz również