ROZMOWA. Iryna i Witali wracają na wojnę

On emerytowany wojskowy, ona pracowała na bazarku w Kamieńcu Podolskim. Od grudnia pracują legalnie w Brańsku i tu mogliby zostać. Postanowili jednak wrócić na Ukrainę i walczyć. Za Ojczyznę. 

Na zdjęciu Iryna i Witali tuż przed wyjazdem (foto. bia24)

Na zdjęciu Iryna i Witali tuż przed wyjazdem (foto. bia24)

Ewa Sokólska, dziennikarz: Pochodzicie z Kamieńca Podolskiego. Długa droga przed wami, jak zamierzacie tam dotrzeć?
Iryna, Ukrainka:- Nasze miasto znajduje sie jakieś 800 km od Kijowa. Pierwszy odcinek drogi pokonamy z białostoczanami, którzy wiozą transport darów na granice w Medyce. Tam przesiądziemy się do kogoś, kto będzie jechał w głąb Ukrainy. Nawiązaliśmy kontakt z mężczyzną, który dowozi Ukraińców na granicę. Prawdopodobnie to on zaczeka na nas. Jak nie on, to jestem pewna, że znajdzie się ktoś inny, kto nam pomoże. W końcu wracamy do domu.

Do domu i do dzieci?
- Tak. Czekają na nas dzieci: córka i syn oraz wnuk. Już nie możemy się doczekać żeby ich przytulić.


Oni nie chcą wyjechać z Ukrainy?
- Oczywiście, że nie. Ukraina do nasza Ojczyzna. My też wracamy, żeby walczyć. Początkowo mąż sam chciał wracać, ale nie zgodziłam się. Powiedziałm, że razem jedziemy walczyć. Jak już wygnamy Rosjan z naszej Ukrainy to zapraszamy wszystkich Polaków do nas, do Kamieńca. Wam kojarzy to miasto jedynie z potężną twierdzą, która przez lata strzegła rubieży Rzeczypospolitej. Tymczasem Kamieniec Podolski to piękne i duże miasto z wieloma zabytkami, mostami...Tylko wojna musi się skończyć. 


Co dziś dzieje się w waszym mieście? 
- Cały czas jesteśmy w kontakcie z rodziną. U nas jest wciąż bardzo spokojnie. Owszem mamy godzinę policyjną i czasami słychać syreny. Ale to tylko tyle. Wielu mieszkańców naszego miasta, również mój brat, organizują zbiórki darów, a następnie dostarczają je na front. Każdy pomaga jak może.

Twój mąż zapewne chwyci za broń, a ty Iryno co będziesz robić na wojnie?
- Mąż pracował w straży granicznej, jeszcze za czasów ZSRR, więc jest dobrze wyszkolony. A ja? Będę robiła wszystko, co będzie trzeba, aby wypędzić Rosjan z naszego kraju. Nie chcemy ich tam, muszą w końcu to zrozumieć. Ale gdy już wojna się skończy, to wrócimy z mężem do Polski. Nam tu jest dobrze, mamy przyjaciół i wynajęte mieszkanie. Nawet koledzy w pracy podpisali moją szafkę. Napisali: „to szafka Iryny” - muszę więc tu wrócić (śmiech)


Cały świat solidaryzuje się z waszym narodem. Wszyscy wierzymy, że pokonacie wroga. Jest nam bardzo przykro, że musicie tak cierpieć.
- Widzimy wasze poparcie i bardzo za nie dziękujemy. Będzie dobrze! Mamy wspaniałego prezydenta, oddany i mądry naród. Wygramy, nie może być inaczej. Chwała Ukrainie!

Chwała Ukrainie!

Galeria

Zobacz również