W wystąpieniach podczas inauguracji nowego roku szkolnego najważniejsi ludzie w państwie zwracają uwagę na potrzebę przygotowywania uczniów na wyzwania współczesnego świata. Padają szczytne hasła i zdecydowane zapowiedzi, ale w perspektywie nowych regulacji prawnych te deklaracje nie wróżą rozwiązania problemów szkolnej codzienności.
Głosy polityków
Barbara Nowacka, minister edukacji: – Szkoła to miejsce, gdzie młody człowiek, mam nadzieję, każdy będzie szczęśliwszy, każdy będzie dobrze nauczony, ale będzie też nauczony na wyzwania XXI wieku, wyzwania czasów trudnych. Wojna za naszą granicą jest faktem i agresja ze strony rosyjskiej jest poważnym zagrożeniem, ale boją się tylko ci, którzy nie wiedzą, jak reagować, a my w szkołach uczymy jak reagować.
Donald Tusk, premier polskiego rządu: – Macie 100 powodów dziennie, żeby się spierać o różne mniej i bardziej ważne sprawy, ale nigdy nie ulegnijcie temu, niektórzy powiedzą, trendowi dzisiaj, aby pogardzać kimś dlatego, że jest inny, albo słabszy, albo że jest was więcej, a ich mniej.
Karol Nawrocki, prezydent RP: – Dobra polska szkoła to szkoła, w której reformy wprowadzane są w sposób przemyślany, w której nie zaskakuje się nauczycieli kolejnymi reformami, a z uczniów nie robi się testerów nowej wiedzy. Jestem i byłem przekonany, że ograniczenie smartfonów i telefonów komórkowych w szkołach powszechnych jest tym, co pozwoli budować nowe relacje.
Zakaz ustawowy zamiast regulacji w statucie szkoły
Zakaz używania smartfonów w szkole najnowsze ograniczenie nałożone na uczniów. Zmienione Prawo oświatowe wchodzi w życie 1 września. Dzieci w przedszkolach oraz uczniowie szkół podstawowych, publicznych i niepublicznych, nie mogą korzystać z telefonów ani innych urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk. Zakaz obejmuje lekcje, przerwy oraz zajęcia poza budynkiem szkoły, nie dotyczy zaś wycieczek ani internatu.
Wyjątki to zgoda nauczyciela na potrzeby zajęć, pilny kontakt z rodzicem, zagrożenie życia lub zdrowia oraz okresowa zgoda dyrektora ze względów zdrowotnych. Szkoły ponadpodstawowe same zapiszą w statucie warunki korzystania albo zakaz, a na dostosowanie statutów mają czas do 31 grudnia 2026 r. Choć zakaz jest odgórny, odpowiedzialność za jego egzekwowanie, w tym bezpieczeństwo zarekwirowanych urządzeń, spada na dyrekcje placówek oświaty.
Warsaw Enterprise Institute, czyli polski konserwatywny thinktank, w swoim raporcie przeanalizował nowe regulacje dotyczące uczniów, nauczycieli szkół. Wnioski wskazują na ograniczanie samodzielności decyzji społeczności szkonej na rzecz regulacji ustawowych, ministerialnych.
– Cel tej regulacji [zmian dotyczących korzystania ze smartfonów -przyp. red.] rozumie niemal każdy rodzic i niemal każdy nauczyciel. Spór nie dotyczy celu, lecz szczebla, na którym zapadła decyzja. Szkoły mogły uregulować korzystanie z telefonów w swoich statutach i wiele z nich to zrobiło, dopasowując zasady do wieku uczniów, wielkości budynku i własnych możliwości organizacyjnych. Ustawa zastąpiła tę różnorodność jednym, odgórnym rozwiązaniem dla wszystkich, a odpowiedzialność za jego wyegzekwowanie i tak spadła na dyrekcje szkół – mówi Andrzej Strojny, Główny Analityk WEI.
E-dziennik bezpłatny, czyli opłacany z podatków
Zgodnie z projektem rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej pilotaż państwowego e-Dziennika ruszy 22 września 2026 r. w kilkudziesięciu placówkach i potrwa jeden rok szkolny. Wszystkie zainteresowane szkoły skorzystają dopiero od roku 2027/2028. Logowanie ma opierać się na aplikacji mObywatel. Powodem przyspieszenia prac było włamanie do komercyjnego dziennika i nieuprawnione logowania na konta nauczycieli. Resort edukacji przekonuje, że system zasilany z rejestrów publicznych zapewni wyższy poziom bezpieczeństwa oraz poprawność danych, a udział szkół w systemie ma pozostać dobrowolny.
– Dobrowolność jest w tym projekcie najcenniejsza i to o nią trzeba dbać najbardziej. Rzeczy należy jednak nazywać po imieniu: bezpłatny eDziennik nie jest darmowy, bo opłacą go podatnicy, poprzez zasilenie budżetu państwa. Ryzyko polega na tym, że produkt finansowany z podatków wypchnie z rynku prywatnych dostawców, a wtedy zniknie punkt odniesienia i presja na jakość. Ostrożności wymaga też argument o bezpieczeństwie, ponieważ zebranie danych wszystkich uczniów w jednym systemie państwowym nie rozprasza ryzyka, tylko je koncentruje. Doświadczenia z wyciekami danych dotyczą zarówno z systemów prywatnych, jak i publicznych – mówi Piotr Palutkiewicz, Prezes WEI.
Podwyżka opłaty cukrowej nie wejdzie w życie wraz z nowym rokiem szkolnym. Projekt Ministerstwa Finansów, rząd ma przyjąć w III kwartale 2026 r., a nowe stawki obowiązywałyby od 1 stycznia 2027 r. Poprzednią wersję zatrzymało weto Prezydenta RP. Opłata stała ma wzrosnąć z 50 do 70 groszy za litr, zmienna z 5 do 10 groszy za każdy gram cukru powyżej progu, a opłata za dodatek kofeiny lub tauryny dziesięciokrotnie, z 10 groszy do złotówki. Opłatą objęte zostaną też koncentraty i syropy.
– Ministerstwo Finansów samo przyznaje w uzasadnieniu, że po pierwszym roku obowiązywania opłaty sprzedaż napojów gazowanych wróciła do poziomu sprzed jej wprowadzenia. Jest to przyznanie się do nieskuteczności narzędzia, a proponowaną odpowiedzią jest podniesienie stawki. Jeżeli mówimy o zdrowiu dzieci, to szkoła została już obwarowana zakazami, od asortymentu sklepiku po energetyki. Kolejna podwyżka uderzy w domowy budżet i w polskich producentów, w tym w segment napojów bez cukru oraz piw bezalkoholowych, które od lat wskazujemy jako zdrowszą alternatywę. Gdy danina obejmuje również słodziki, przestaje być instrumentem zdrowotnym, a staje się instrumentem dochodowym – wskazuje Andrzej Strojny, autor raportu „Troska o zdrowie, czy zwykły skok na kasę"
Pieniądze, czyli podwyżki dla nauczycieli
Rada Ministrów przyjęła 9 czerwca 2026 r. wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na 2027 r. w wysokości 3 proc., przy prognozowanej inflacji 2,5 proc. MEN chce równolegle podnieść w Karcie Nauczyciela wskaźnik dla nauczyciela początkującego ze 120 do 122,7696 proc. kwoty bazowej, bez czego wzrost wyniósłby 0,68 proc. Związek Nauczycielstwa Polskiego uznaje to za korektę techniczną, a minister edukacji wnioskowała o 11 proc. Spór wraca co roku, ponieważ co roku wraca ten sam mechanizm. Dyrektor, który miesiącami szuka fizyka, nie może zapłacić mu więcej, niż wynika z ustawowego wzoru, ani przesunąć środków tam, gdzie luka kadrowa jest największa.
Jedno jest pewne w nowym roku szkolnym – zwraca uwagę raport WEI. Zakaz używania telefonów, państwowy e-dziennik, wzrost podatku cukrowego i siatka płac to cztery odrębne sprawy o tym samym kierunku, czyli przenoszeniu rozstrzygnięć z poziomu szkoły do poziomu centralnych decyzji Ministerstwa Edukacji Narodowej.

