Zmarł po długiej chorobie, miał 75 lat. Przez 40 lat był związany z Białostockim Teatrem Lalek. Od 30 lat publiczność zna go dzięki filmowej roli komendanta policji z posterunku w Królowym Moście w serii filmów Jacka Bromskiego.
– Inspirował swoich widzów do głębokiej refleksji, do odkrywania tego, co jest w życiu najważniejsze i najwartościowsze, do odkrywania życiowych zasad, właściwego fundamentu, tak aby w codziennym życiu nikt z nas nie był aktorem, ale byśmy byli autentycznymi ludźmi – powiedział ks. Roman Balunowski, prowadzący uroczystość pogrzebową.
Andrzej Beya-Zaborski urodził się 7 marca 1951 r. w Wałbrzychu. W 1978 roku ukończył białostocki Wydział Lalkarski PWST im. Zelwerowicza w Warszawie (obecnie to białostocka filia Akademii Teatralnej w Warszawie). Od tego czasu związał się z Białostockim Teatrem Lalek.
Obecny na pogrzebie reżyser serii filmów „U Pana Boga…” Jacek Bromski dziękował mu za stworzenie postaci, którą uwielbiają oglądać miliony widzów, na którą wpływ miały talent i osobowość zmarłego. Andrzej Beya-Zaborski grał też m.in. w filmach Wojciecha Smarzowskiego: „Wesele”, „Drogówka”, gościnnie występował też w serialach telewizyjnych, np. „Kruk” czy „Ojciec Mateusz”.
Rektor Akademii Teatralnej w Warszawie prof. Wiesław Czołpiński podkreślał, że każda z wielu ról teatralnych, które stworzył w tym teatrze Beya-Zaborski, „miała coś z niego: charakter, dowcip, przekorę, ciepło i tę niezwykłą umiejętność bycia prawdziwym”.
Andrzej Beya-Zaborski był laureatem Nagrody Artystycznej Prezydenta Miasta Białegostoku za całokształt twórczości oraz odznaką „Za zasługi dla Województwa Podlaskiego”.
– Andrzej był człowiekiem wyrazistym, serdecznym, pełnym energii, poczucia humoru i własnego spojrzenia na świat – podkreślił Wiesław Czołpiński. – Żegnaj i niech ci tam będzie jak u Pana Boga za piecem – dodał.

