Od serca dla serca. Można wylicytować nietypową wieżę Eiffla i pomóc Martynce

Martynka ma 5 lat i walczy z poważną chorobą gentyczną. Harmonogram życia dziewczynki wyznaczają kolejne konsultacje, badania, zajęcia rehabilitacyjne oraz wizyty w szpitalu. Leki nie są refundowane, dlatego też powstała zbiórka, która ma na celu zebranie środków m.in. na lekarstwa i konsultacje lekarskie. By pomoc dziewczynce, można wylicytować też konstrukcję wieży Eiffla z zapałek, którą wykonali pacjenci jednego ze szpitali w regionie.

[fot. grupa Licytacje dla Martynki/Facebook]

[fot. grupa Licytacje dla Martynki/Facebook]

"Zespół Noonan - kiedy dowiedziałam się, że moja córeczka zmaga się z tą chorobą, nie wiedziałam, co dokładnie znaczą te słowa. Wiele nocy spędziłam szukając w internecie wszystkiego, co mogłoby pomóc nam walczyć. Teraz wiem o tej chorobie wszystko, ale im więcej wiem, tym bardziej jestem nią przerażona" - napisała na stronie zbiórki mama Martynki.

Zaczęło się od wykrytej przez kardiologa wady serca. Martynka miała wtedy 1,5 roku. Jej rodzice dostali skierowanie do genetyka. 

Zespół Noonan to genetycznie uwarunkowany zespół wad wrodzonych. Martynka cierpi na niskorosłość, ma wady narządów wewnętrznych, wady postawy, koślawość. Osoby dotknięte tą chorobą rosną dużo wolniej, w dorosłym życiu osiągają wzrost 140-150 cm.

"Skorzystamy ze wszystkiego, co oferuje medycyna, by mieć chociaż cień szansy na lepsze życie Martynki. W przyszłości wchodzi w grę leczenie hormonem wzrostu, które niestety będzie wiązało się z ogromnymi kosztami. Nie możemy się poddać, dlatego dziś pełni mobilizacji prosimy – pomóż nam!" - piszą rodzice dziewczynki.

Odczarować przyszłość Martynki

Jedną z form pomocy przy zbiórkach charytatywnych są licytacje. Psycholog, Wojciech Fiłonowicz za namową pacjentów ze szpitala w Choroszczy, postanowił wystawić na licytację nietypową wieżę, do złudzenia przypominającą tę, która jest wizytówką Paryża.

- Pacjenci w ramach własnej inicjatywy zbudowali wieżę przypominającą słynną wieżę Eiffla. Jest zrobiona z zapałek. Włożyli w jej wykonanie bardzo dużo wysiłku, ponieważ najpierw trzeba było każdą zapałkę przygotować, obciąć główki, aby konstrukcja się trzymała. Gdy ukończyli już swoją budowlę, poprosili mnie, abym pomógł im znaleźć jakiś szczytny cel, na który będzie można przekazać tę wieżę i pomóc potrzebującej osobie - opowiada w rozmowie z naszym portalem pan Wojciech.

Licytacja odbywa się m.in. na stronie siepomaga. - Wystawiłem wieżę na licytację na stronie na Facebooku. Zapałkową konstrukcję wylicytowała kobieta, ale powiedziała, że nie chce jej odebrać, a poprosiła, by wystawić ją po raz drugi. Był to niezwykle miły gest. Zrobiło się ciepło na sercu, że są ludzie, których stać na takie gesty - dodaje pan Wojciech.

Pierwsza kwota, za którą wylicytowano wieżę to 220 zł. Osobie, która przekazała ją do ponownej licytacji zależało, aby kwota kolejnej licytacji zaczynała się od 200 zł.

- Wieża jest całkiem pokaźnych rozmiarów i rewelacyjnie się prezentuje. Z uwagi na rozmiar i elementy w postaci anten, najrozsądniejszy byłby odbiór osobisty z w/w szpitala lub mogę przewieźć ją do Białegostoku - napisał w mediach społecznościowych Wojciech Fiłonowicz, inicjator tej licytacji dla Martynki.

Wszyscy, którzy chcieliby pomóc Martynce mogą wpłacać pieniądze na stronie zbiórki: siepomaga.pl. Martynkę można również wesprzeć, biorąc udział w licytacjach na Facebooku: Licytacje dla Martynki.

Zobacz również