Nadgorliwość gorsza od… stanowiska. Jak sejmik sprzedał się za 50 milionów

Tego jeszcze nie było. W czerwcu ubiegłego roku większość sejmikowa uchwaliła stanowisko sprzeciwu wobec przyjmowania nielegalnych migrantów w ramach tzw. paktu migracyjnego, dzisiaj ta sama koalicja przegłosowała wycofanie tamtego stanowiska. Nie wiadomo, o co chodzi? Chodzi o pieniądze – o prawie 50 milionów unijnego kredytu na modernizację Opery, którego polskie ministerstwo kultury nie chce nam przyznać, bo w tym stanowisku znalazło „treści dyskryminacyjne”. Dlatego rządząca większość unieważniła tamto swoje stanowisko. – Za co jeszcze sprzedacie mieszkańców naszego regionu – pyta w imieniu radnych opozycji Artur Kosicki.

Miliony dla Opery zamiast stanowiska w sprawie nielegalnych migrantów [fot. Bia24]

Miliony dla Opery zamiast stanowiska w sprawie nielegalnych migrantów [fot. Bia24]

W czerwcu ubiegłego roku na sesji sejmiku radni PiS przygotowali stanowisko sejmiku wyrażające sprzeciw wobec planów przyjmowania do województwa nielegalnych migrantów w ramach tzw. unijnego paktu migracyjnego. Większość sejmikowanie zgodziła się na to. Ale na bazie pisowskiego projektu radni większościowej koalicji KO-PSL-PL2050 przygotowali własny tekst, w którym między innymi są słowa pochwały działań rządu Donalda Tuska oraz zapowiedzi nieprzyjmowania nielegalnych migrantów. Ostatnie zdanie stanowiska brzmi: „Sejmik Województwa Podlaskiego jest przeciwko relokacji nielegalnych imigrantów”.

Teraz (21 kwietnia 2026 r.), bez wcześniejszych zapowiedzi, w środku sesji sejmiku członek zarządu województwa Jacek Piorunek (KO) poprosił o włączenie do planu sesji dodatkowego punktu.

Jak wyjaśniał Piorunek, Opera i Filharmonia Podlaska złożyła wniosek o unijną dotację ok. 50 mln zł w ramach programu Feniks na i modernizację sceny wyposażenia placówki. Jak mówił Piorunek, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odrzuciło ten wniosek już na etapie wstępnym, powołując się na przepisy antydyskryminacyjne mówiące o odrzuceniu wszelkich wniosków w ramach unijnej polityki spójności, jeśli (tak, jak w przypadku opery) samorząd województwa „podjął jakiekolwiek działania dyskryminujące”. Władze województwa uznały, że chodzi właśnie o to czerwcowe „stanowisko”.

Jak mówił radny Piorunek: – Szczerze mówiąc, myśmy w naszym stanowisku nie podjęli żadnych działań dyskryminujących. Takie jest nasze zdanie. No, może z wyjątkiem kilku zdań, chociażby w tytule, gdzie napisaliśmy, że chodzi o „pakt migracyjny”. Ważne było też zdanie ostatnie, gdzie stwierdziliśmy, że sejmik województwa podlaskiego jest „przeciwko relokacji nielegalnych migrantów”. 

Piorunek wyjaśnił, że uchylenie tamtego stanowiska sejmiku powinno pomóc przy rozpatrywaniu protestu od decyzji ministerstwa, jaki opera będzie składać do ministerstwa funduszy europejskich. – Zdaniem zarządu województwa z tych powodów należy to czerwcowe stanowisko uchylić. Dla bezpieczeństwa – mówił Jacek Piorunek. Dodał, że to biuro prawne sejmiku zaproponowało takie rozwiązanie problemu.

Powinniśmy zrobić wszystko, żeby te pieniądze otrzymać – rekomendował Jacek Piorunek. – To 43 miliony złotych. A jest jeszcze pula 70 milionów złotych w rezerwie odwoławczej – dodał, choć od razu zastrzegł, że i tak nie ma pewności czy te pieniądze dostaniemy.

Poparł go marszałek Łukasz Prokorym (KO). Zwrócił uwagę, że gdyby miał oceniać sprawę jako radca prawny (a był radcą prawnym), to powiedziałby, że jeśli rozpatrywać czy dochodzi do „aktu dyskryminacji”, to w naszym przypadku nie można o tym mówić. Po pierwsze, nasze stanowisko nie nie jest aktem prawa miejscowego czy uchwałą, więc nie podlega pod przepisy dyskryminacyjne. 

– Po drugie nie można dokonywać czynności dyskryminacji w stosunku do działań nielegalnych, a w stanowisku mówiliśmy o „nielegalnych migrantach”, o ich relokacji – mówił marszałek Prokorym. A mimo to rekomendował wycofanie tamtego stanowiska, żeby pomóc operze w zdobyciu funduszy.

W imieniu opozycyjnego klubu PiS mówił jego lider, były marszałek Artur Kosicki. Oburzony i zaniepokojony podkreślał, że inne projekty składane przez województwo były przez instytucje unijne akceptowane i przyjmowane nawet już przyjęciu stanowiska z czerwca ubiegłego roku.  

Podkreślał, że to jest stanowisko, które napisali i przyjęli sami radni koalicji rządzącej w sejmiku. Dodali w nim między innymi zdania popierające działania rządu Donalda Tuska w sprawie sprzeciwu wobec paktu migracyjnego. Wycofanie tamtego stanowiska Kosicki traktuje jak zdradę interesów mieszkańców regionu. 

– Nie zgadzamy się, żeby dać się przekupić za takie czy inne pieniądze kosztem bezpieczeństwa mieszkańców naszego regionu. Może jak przeliczymy te 50 milionów przez koszt utrzymania jednego migranta, to będzie cena, jaką zapłaci nasze społeczeństwo za to, że będzie realizowana u nas nielegalna migracja – mówił radny Artur Kosicki. – Czy może już jest tak, że przyjmiemy nielegalnych migrantów, a w zamian dostaniemy te 50 milionów. Jestem bardzo ciekawy, za co jeszcze sprzedacie mieszkańców naszego regionu? – pytał dramatycznie władze województwa Artur Kosicki.

Po tym zasadniczym pytaniu przewodniczący sejmiku Cezary Cieślukowski z PSL próbował zracjonalizować problem, mówiąc, że wycofanie się z tamtego „stanowiska” wcale nie znaczy, że radni koalicji są za sprowadzaniem do województwa nielegalnych migrantów.  

– W dobrze pojętym interesie województwa powinniśmy to stanowisko uchylić. Natomiast wszędzie tam, gdzie jest to wymagane, powinniśmy bronić publicznie poglądu, że nasze stanowisko nie narusza ani karty praw podstawowych, ani antydyskryminacyjnych przepisów unijnych. Proszę koleżanki i kolegów, żeby poparli to stanowisko, a jednocześnie bronili poglądów, które zostały wyrażone w tym stanowisku w czerwcu ubiegłego roku – tłumaczył i apelował przewodniczący sejmiku Cezary Cieślukowski.

Tym wystąpieniem przewodniczący sejmiku całą dyskusję wyprowadził poza granice rozsądku i zaraz potem podkreślił to jeden z radnych PiS: – Można powiedzieć, rządzący przewracają się o własne nogi. Uchwała była przyjęta w brzmieniu zaproponowanym przez koalicję rządzącą i głosami większości rządzącej w sejmiku – drwił radny Tomasz Madras (PiS). 

Radny Madras zwrócił uwagę, że to nie instytucja unijna, tylko ministerstwo polskiego rządu (Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego) zdyskwalifikowało projekt Opery. – Ja to odbieram jako działalność rządu naszego państwa przeciwko województwu podlaskiemu. Ktoś w polskim rządzie uznał, że Podlasie można potraktować z buta – mówił radny Tomasz Madras.  

Manowce dyskusji zarysował inny radny PSL Wojciech Grochowski, który w konkluzji swego wystąpienia doszedł do wniosku: – To jest wina PiS-u, bo sami żeście rozpętali tą zadymę. Teraz nie przeszkadzajcie, a jak chcecie, to i tak wam się nie uda, bo zrobimy swoje. 

I zrobili swoje. W głosowaniu 16 radnych koalicji rządzącej sejmikiem (KO+PSL+PL2050+dwoje wicemarszałków) było za przyjęciem stanowiska o uchyleniu poprzedniego stanowiska (tego z 2 czerwca 2025 r.). 12 radnych opozycyjnego PiS było w sali obrad, ale nie wzięło udziału w głosowaniu. Dwóch radnych było nieobecnych na sesji. 

KOMENTARZ 
Trudno o lepszy przykład nadgorliwości polskich władz w stosunku do regulacji Unii Europejskiej. Trudno o lepszy przykład sprzedania własnych idei za unijne dotacje (srebrniki). No nie da się jednocześnie uchylić stanowisko i bronić zapisanych w nim tez. A gdy okaże się, że ministerstwo i tak nie przyzna tych milionów, to chyba już nie zostanie nic innego jak zapaść się pod ziemię. „Rządzący potknęli się o własne nogi” – podsumował jeden z radnych. Inny mówił, że rządzący sprzedali bezpieczeństwo i spokojne życie mieszkańców naszego regionu. Może tym razem mieszkańcy nie zapomną, jak było, gdy jakiś polityk zacznie tłumaczyć: „to jest wina PiS-u, bo sami rozpętali tą zadymę”. 

Galeria

Zobacz również