Był już wieczór, gdy mieszkańcy Knyszewicz usłyszeli głośny huk.
"Huk sporej siły było słychać w domu, chwilę później dzwoni do mnie sąsiad i mówi, że spadł w Knyszewiczach meteoryt. Sprawdzam monitoring i rzeczywiście coś spadło. Szukamy na polu, między budynkami... bez rezultatu. Ale po dokładnym sprawdzeniu linii upadku, obszar udało się zmniejszyć i obiekt namierzyć w dwie minuty. U sąsiada dziura w dachu. A obok domu paczka z kontrabandą. Taka spokojna wioska, a co chwilę się coś dzieje" - relacjonuje w mediach społecznościowych Stanisław Nicewicz.
W paczce znajdowały się nielegalne papierosy przemycane zza naszej wschodniej granicy. Przemytnicy coraz częściej wykorzystują w tym celu balony meterologiczne.
Pakunek przejęła policja i straż graniczna. Znajdowało się w nim 1,5 tys. paczek papierosów. Służby wszczęły dochodzenie, które ustali szczegóły zdarzenia.