Tu przynajmniej sprawa jest jasna – migranci wracają tam, skąd do Polski wjechali, czyli na Litwę. Litwini uznają zasady readmisji w przeciwieństwie do Białorusinów, którzy na początku wojny hybrydowej na granicy nie przyjmowali cudzoziemców, bo twierdzili, że na ich granicy nie było przekroczeń.
Z tej weekendowej siedemnastki aż trzynastu wjechało do Polski w jednym mikrobusie, czterech przeszło granicę pieszo.
Ten mikrobus marki Ford z trzynastką na pokładzie zatrzymali do kontroli drogowej w gminie Suwałki funkcjonariusze Straży Granicznej. Kierowcą był 46-letni Ukrainiec, pasażerowie to: dziewięciu obywateli Somalii, dwóch obywateli Etiopii, jeden obywatel Algierii i jeden obywatel Tunezji. Żaden z nich nie miał przy sobie dokumentów uprawniających do wjazdu i pobytu na terytorium naszego kraju. Wszyscy w ramach readmisji przekazani zostali stronie litewskiej. Kierowca został zatrzymany i czeka na decyzje prokuratury.
Z kolei czwórkę wędrowców zatrzymał niedaleko granicy w gminie Rutka-Tartak wspólny patrol funkcjonariuszy z Placówki SG w Rutce-Tartak i żołnierza WOT. Okazało się, iż obywatele Somalii nie posiadają dokumentów uprawniających ich do przekroczenia granicy oraz pobytu na terytorium Polski.
Od początku tego roku funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali 25 pomocników i organizatorów nielegalnego przekroczenia granicy z Litwy do Polski. W ramach readmisji stronie litewskiej przekazano 174 cudzoziemców.

