Podwójne zastosowanie to dziś nie tylko moda, ale przede wszystkim konieczność. Wojewoda podlaski razem z marszałkiem województwa w czasie niedawnej (10-13 lutego) wizyty w Finlandii przekonali się naocznie, jak daleko z przodu w tym obszarze są Finowie. Z uznaniem mówili o hali sportowej w Helsinkach, która w ramach podwójnego zastosowania w podziemiach ma całkiem dobre boisko, które może też służyć za schronienie w razie ataku lotniczego. Po wizycie w Centrum Ochrony Obywatelskiej w Helsinkach nasi urzędnicy z uznaniem mówili: „to niesamowity podziemny obiekt sportowy, który w razie zagrożenia staje się bezpiecznym schronieniem dla 6 tysięcy osób! W samym tylko Helsinkach takich schronów jest aż 5,5 tysiąca”.
Poza podziwem właściwie niewiele zostało z tej wizyty. W sprawie obiektów podwójnego zastosowania (tzw. dual use) zadaje władzom Białegostoku pytanie niestrudzony lider interpelacji radny Henryk Dębowski z PiS. W swoich wystąpieniach zwraca uwagę, że władze Białegostoku przymierzają się do budowy dużej hali sportowej na terenie miasta (okolice lotniska na Krywlanach). Pyta, czy nie byłoby możliwe zbudowanie przy okazji tej inwestycji pod halą dużego schronu dla ludności na wypadek niebezpieczeństwa. Odpowiada w imieniu prezydenta sekretarz miasta Krzysztof Karpieszuk w tonie niezbyt uprzejmym (taki ton zwyczajowo prezentuje sekretarz w odpowiedziach udzielanych radnemu Dębowskiemu). Stwierdza, że Miasto ma już gotowy i zatwierdzony projekt hali oraz pozwolenie na budowę i nie zamierza projektu zmieniać tylko dlatego, że teraz pojawiły się „informacje medialne dotyczące planów rządowych, aby hale sportowe pełniły również funkcję schronienia dla ludności cywilnej w sytuacjach kryzysowych”.
Z odpowiedzi tej bije przesłanie, że Miasto Białystok wystarczająco długo czekało na rozpoczęcie budowy hali, by teraz jeszcze dodawać do gotowego projektu jakieś nowe funkcje, czyli na przykład schronienia na wypadek ataku. Mówimy o bezpieczeństwie i zagrożeniu wojennym, ale nie przekładamy tego na praktyczne działanie. Cieszmy się, że wreszcie nie ma przeszkód, by zbudować halę – zdaje się mówić sekretarz miasta.
Skoro nie można zbudować schronu, to może przynajmniej podziemny parking, który w razie zagrożenia byłby miejscem schronienia? Henryk Dębowski nie daje za wygraną i składa kolejną interpelację. „Wnoszę o rozważenie budowy parkingów podziemnych z funkcją schronu/ukrycia w bezpośrednim sąsiedztwie hali widowiskowo-sportowej jako odrębnej inwestycji towarzyszącej” – pisze radny Dębowski. Dodaje, że takie rozwiązanie nie spowodowałoby ingerencji w zatwierdzony już projekt hali.
W odpowiedzi sekretarz Karpieszuk daje do zrozumienia, że takie rozwiązanie także nie będzie możliwe, tym razem z powodu „siły wyższej”. Parkingi wokół hali można zbudować, ale nie parkingi podziemne. Tu „wprowadzono zakaz lokalizacji kondygnacji podziemnych na części terenów oznaczonych jako morfologiczna dolina rzeczna, ze względu na lokalne uwarunkowania środowiskowe w tym wysoki poziom wód gruntowych”. Sekretarz wyjaśnia, że właśnie ze względu na wysoki poziom wód gruntowych „zaniechano budowy parkingów podziemnych w sąsiedztwie hali” już na etapie projektowania.
Dwie niesprzyjające okoliczności (wyczerpanie czekaniem i wysoki poziom wód gruntowych) sprawiły więc, że hala może i powstanie, ale na pewno nie będzie spełniała oczekiwanej funkcji dual use na wypadek zagrożenia. Czy to tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności i przeciwne siły natury sprawiły, że fiński model hal sportowych z podziemiem bezpieczeństwa w Białymstoku pozostaje tylko do podziwiania?
Radny Dębowski, mimo dwukrotnej negatywnej odpowiedzi na swoje interpelacje nie daje za wygraną i dopytuje dalej o inwestycje podwójnego zastosowania – tak bardzo dzisiaj nagłaśniane i nazywane „niezbędnymi dla naszego bezpieczeństwa” (to znowu w kontekście fińskim). Na początku marca dopytuje o plan budowy ogólnodostępnych parkingów podwójnego zastosowania z funkcją ukrycia/schronów na białostockich osiedlach.
Radny stawia pytania, odpowiedzi jeszcze nie otrzymał, aczkolwiek samo postawienie pytań jest już wskazaniem problemu. „Czy Miasto planuje przeprowadzenie analizy możliwości i potrzeb lokalizacyjnych dotyczących parkingów miejskich z funkcją podwójnego zastosowania?” – zapytuje Henryk Dębowski. „Czy planowane jest wskazanie konkretnych działek i terenów miejskich, które mogłyby zostać przeznaczone pod tego typu parkingi w perspektywie wieloletniej?” „Które departamenty i referaty Urzędu Mejskiego są odpowiedzialne za prowadzenie analiz lokalizacyjnych i planistycznych w tym zakresie?”
Rzeczniczka prasowa prezydenta miasta nie udziela nam odpowiedzi ad hoc, trwa analiza zagadnień opisanych przez radnego. To musi potrwać. W jednej z wcześniejszych odpowiedzi znaleźliśmy sygnał wskazujący na to, że miejscy urzędnicy pragną poznać pogląd mieszkańców w sprawie lokalizacji parkingów w przestrzeni miasta. Pisze sekretarz Karpieszuk: „Zgodnie z zapowiedzią Prezydenta Miasta Białegostoku, na spotkaniach z mieszkańcami, rozpoczęto prace zmierzające do opracowania dokumentu wskazującego możliwe lokalizacje parkingów na terenie miasta (w tym także parkingów wielopoziomowych). Obecnie przygotowywane jest postępowanie przetargowe na wybór wykonawcy w ww. zakresie”.
Zapytaliśmy departament komunikacji społecznej urzędu miejskiego, czy są już jakieś efekty tych „prac”. Ponieważ urzędnicy nie mają w pamięci takich zdarzeń, więc potrzebują trochę czasu na przygotowanie odpowiedzi. Czekamy.
W Białymstoku na razie nie mamy ogólnodostępnego podziemnego parkingu, który spełniałby wymagania podwójnego zastosowania na wypadek zagrożenia. Nie wiemy nic o planach budowy takiego obiektu. Budują się na razie parkingi wielopiętrowe, ale one raczej nie będą bezpiecznym schronieniem w razie zagrożenia. Dwa miejsca istniejące obecnie w formule „Parkuj i Jedź” są umieszczone na gruntach miejskich – w pobliżu przystanku kolejowego Zielone Wzgórza oraz na ul. Feliksa Filipowicza (niedaleko jednostki wojskowej przy ul. Kawaleryjskiej). Tu można by myśleć o budowie parkingu podziemnego, ale i tu ani planów, ani finansów na razie nie ma.
Jest za to bardzo wyraźne wrażenie fascynacji modelem fińskim, w którym miejsc bezpiecznego schronienia jest pod dostatkiem. Może samo już takie wrażenie sprawia, że czujemy się bardziej „safe”.


