Hulajnogi wysiadają przed centrum

Zakaz wjazdu na hulajnogach elektrycznych do centrum Białegostoku oraz do miejskich parków – komunikat takiej treści znajdziemy na oficjalnej stronie internetowej Urzędu Miejskiego. Zakaz dotyczy zarówno użytkowników hulajnóg wynajętych, jak również prywatnych właścicieli. Złamanie zakazu może kosztować nawet 500 zł

Hulajnogi przed katedrą [fot. Bia24]

Hulajnogi przed katedrą [fot. Bia24]

Jak czytamy w komunikacie Urzędu Miejskiego, „nowe regulacje obejmują miejsca o dużym natężeniu ruchu, w tym obszar śródmiejskiej przestrzeni publicznej”. Gdzie zaczyna się i kończy śródmiejska przestrzeń publiczna? – tego komunikat nie precyzuje. 

Więcej światła rzuca na ten temat zastępca prezydenta Białegostoku Rafał Rudnicki, który dziś jako pierwszy „pochwalił się” tym newsem na Facebooku. Napisał: „zakaz dotyczy: Rynku Kościuszki – obszar przy Ratuszu, przy pomniku marszałka Piłsudskiego i przy Katedrze; Parku Planty; dziedzińca z fontannami przed Pałacem Branickich oraz Placu im. Marszałka Józefa Piłsudskiego”.

Komunikat urzędu podaje także, że zakaz wjazdu na hulajnogach elektrycznych dotyczy również białostockich parków miejskich. Tu wskazano precyzyjnie jakich parków. Są to: „Park Stary im. Księcia Józefa Poniatowskiego, Park Planty, Park Branickich, Bulwary im. Z. Kościałkowskiego”.

Komunikat urzędu precyzuje także, co oznacza „zakaz”. Czytamy w nim: „w wyznaczonych strefach obowiązuje zakaz poruszania się oraz pozostawiania hulajnóg elektrycznych”. Precyzuje też, kogo dotyczy zakaz: „nowe zasady dotyczą wszystkich użytkowników hulajnóg – zarówno korzystających z pojazdów na wynajem, jak i prywatnych właścicieli”.

W jaki sposób formalnie wprowadzono zakaz – o tym komunikat urzędu nie wspomina. Znajdujemy to w odpowiedzi, jaką otrzymaliśmy na nasze pytanie skierowane do firmy Bolt – o szczegóły dotyczące zakazu. Pisze Joanna Manarczyk: „W przypadku ostatnich zmian wynikają one z przepisów ruchu drogowego – znaku B1 umieszczonego w miejscu wprowadzenia ograniczeń – Parku Starego im. Księcia Józefa Poniatowskiego, Parku Planty i Bulwarów im. Z. Kościałkowskiego, Parku Branickich oraz Rynku Kościuszki i obowiązują od poniedziałku 16.03.2026”. B1 to znak „zakazu ruchu w obu kierunkach” nieprzestrzeganie takiego zakazu jest wykroczeniem zagrożonym mandatem do 500 zł i 8 punktami karnymi. 

Komunikat urzędu miejskiego wskazuje powód wprowadzenia zakazu: „celem wprowadzonych zmian jest poprawa bezpieczeństwa wszystkich użytkowników przestrzeni publicznej – w szczególności pieszych, dzieci oraz osób starszych – a także zwiększenie porządku w przestrzeni miejskiej”.

I jeszcze trochę uzasadnień: „wprowadzone regulacje stanowią odpowiedź na sygnały mieszkańców, którzy wielokrotnie skarżyli się i zwracali uwagę na niebezpieczne sytuacje, nadmierną prędkość hulajnóg oraz przypadki nieprzestrzegania zasad ruchu drogowego. Dzięki nowym zasadom możliwe będzie skuteczniejsze kontrolowanie sposobu korzystania z hulajnóg w mieście”.

Odpowiedź na pytanie, jak przyjmują takie zmiany mieszkańcy Białegostoku, znaleźć możemy we wpisach fejsbukowiczów pod postem Rafała Rudnickiego, zastępcy prezydenta miasta. Rudnicki pochwalił się tą wiadomością zaraz po godz. 7 rano. Z tym że wpis jego dotyczył zamknięcia strefy centrum miasta dla wjazdu hulajnóg Bolt. Jeśli chodzi o hulajnogi na wynajem, to Rudnicki prezyduje, że „hulajnoga elektryczna Bolt na tych obszarach wytraca prędkość i się zatrzymuje”. 

Pod wpisem Rudnickiego doszło do ożywionej wymiany poglądów użytkowników platformy. Głosy rozłożyły się mniej więcej równo między zwolennikami i przeciwnikami wprowadzenia zakazu.

Niektóre z wpisów przytaczamy poniżej: 
Yurek Tokajuk: najlepiej do Białegostoku nie wjeżdżać. Bo po co? Przywrócić konie i woły.

Roman Czerski – do Yurek Tokajuk: hulajnogi to co innego, jest tu sens zakazu. Pędzą bardzo szybko po dwie osoby na jednej hulajnodze, a wokół tysiące pieszych.

Jan Krawczeniuk: jaki jest powód wprowadzenia takich ograniczeń? Trochę mi się to gryzie z ekologicznym kierunkiem, a dodatkowo jest to środek transportu, który zazwyczaj wybieram na dojazd do centrum, gdy pozostawiam auto w garażu.

Katarzyna Zajkowska: Słusznie. Dużo ludzi porusza się po Centrum, a hulajnogi elektryczne, a właściwie jeżdżący na nich stanowią zagrożenie.

Adam Ostaszewski: Chyba niewiele to zmienia, te hulajnogi miały ogranicznik prędkości a prywatne często zdjęte. Pytanie ile było wypadków spowodowanych przez wynajmowane hulajnogi a ile prywatne? [wpis R. Rudnickiego dotyczył tylko hulajnóg Bolt, nie wspominał o hulajnogach „prywatnych” – przyp. red.] 

Magdalena Borysowicz: Znakomity pomysł. Wczoraj omal nie zostałam potrącona przez rowerzystkę na chodniku (ścieżka rowerowa po drugiej stronie ulicy), na hulajnogach jeżdżą jak „kamikadze”. Czy naprawdę nie da się nic z tym zrobić? Co się dzieje z tymi ludźmi… Odnoszę wrażenie, że z roku na rok jest coraz gorzej… 

Ula Wysz: Super. warto jeszcze pomyśleć o jakieś kampanii edukacyjnej, jak w prawidłowy sposób parkować hulajnogi na drodze. Bo niestety ludzie mają z tym problem.

Zobacz również