Aula Uniwersytetu w Białymstoku na terenie kampusu przy Ciołkowskiego świeci pustkami, gdy wchodzą główni animatorzy spotkania. Jest w sumie kilkadziesiąt osób (łącznie z dziennikarzami, ekipami telewizyjnymi, działaczami PiS w regionie) i oni dwaj – europosłowie Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński. Nie przyjechał tzw. gość specjalny Przemysław Czarnek.
Podjęli się zadania arcytrudnego: odnowienia sztuki dyskusji o ideach, przekonywania do swoich poglądów. Sztuki dziś kompletnie zapomnianej nawet tu, w auli uniwersyteckiej. W dobie inkluzywności i dbania o to, by unikać dyskomfortu prawda i rzeczowe argumenty nie są w stanie się przebić. Tylko starsi pamiętają, jak w takich akademickich dysputach argumenty bywały miażdżące, a adwersarze nie osiągali komfortu porozumienia. Tym większe uznanie dla młodych przecież polityków, którzy postanowili wystawić się na strzał i pogodzić się z ewentualnością przegranej.
Patryk Jaki, Tobiasz Bocheński [fot. Bia24]
Cykl spotkań ze środowiskiem akademickim pod hasłem „Zmień nasze zdanie” świadomie nawiązuje do amerykańskich otwartych dyskusji prowokowanych przez Charliego Kirka (z tragicznym zresztą finałem) i wcześniejszej akcji Stvena Crowdera „Change my mind”. Ciekawe, że dziś o prawdziwą debatę upominają się praktycznie tylko politycy prawcowi, o konserwatywnych pogladach. Lewicowi przywódcy duchowi w powrocie do debat widzą tylko zagrożenia. Publicysta „Krytyki politycznej” tak to ujął: „to nieodpowiedzialna gra na pogłębianie polaryzacji, prowadzona wyłącznie dla partykularnych partyjnych interesów, co finalnie może przynieść opłakane skutki, w tym nawet wybuch przemocy politycznej nad Wisłą – dotychczas jednak obcego nam kulturowo zjawiska”. Więc różnice zdań i światopoglądu to „gra na pogłębienie polaryzacji” i to jeszcze prowadzona w imię „partykularnych [tzn. partyjnych – przyp. AC] interesów”.
Uczestnicy białostockiego spotkania w auli UwB nie wyrażali takiego przekonania, a na chłodno można stwierdzić, że dwaj europosłowie, choć są przedstawicielami PiS, to nie wchodzili w spory partyjne, lecz ideowe, wydobywając przede wszystkim idee i poglądy. Inna rzecz, że publiczność nie była zbyt wymagająca.
Na początku tej debaty politycy stawiali tezy, z którymi prosili o polemikę i udowadnianie błędnych założeń. Publiczność jednak nie podjęła wyzwania. Przykłąd pierwszy – to teza postawiona na początku spotkania przez Patryka Jakiego: Unia Europejska jeśli pozostanie dłużej w takim kształcie, jak dziś - to nie przetrwa kolejnych dziesięciu lat. Jedyny głos od publiczności na temat tej tezy brzmiał mniej więcej: nie zgadzam się, unia nie przetrwa pięciu lat. Założony temat, czyli przyszłość UE i naszej w niej obecności kompletnie się nie sprawdził w towarzystwie zgromadzonym w auli. Uczestnicy debaty w ogóle nie odnieśli się poważnie do stawianych przez prowadzących tez. Od pierwszej wypowiedzi uczestników spotkania nie padły tezy czy pytania o przyszłość unii.
Aula UwB [fot. Bia24]
Znacznie ciekawsze dla uczestników spotkania było zagadnienie istoty i konsekwencji obecnego konfliktu w Iranie; zarówno w kontekście polityki globalnej, jak i wewnętrznej - polskiej (tu szczególnie „żył” wątek miejsca Konfederacji Korony Polskiej w ocenie tej wojny). Ciekawsze dla dyskutujących było wyjaśnienie, czy KO i PiS tak naprawdę działają wspólnie, a ich kłótnie nie są tylko po to, by siebie nawzajem wzmacniać i utrzymywać dominację duopolu.
Przyznać trzeba, że dwaj europosłowie sprawnie i z dystansem kierowali wątki dyskusji na sprawy ideowe, dzięki czemu różnice poglądów stawały się wyrazistsze, a polemiki nabierały rumieńców. Początki przypominania sobie, na czym polega kultura dyskusji i jak rozmawiać, by nie obrażać się za różnicę poglądów, zawsze są trudne, ale nasi dwaj animatorzy dyskusji mają je już za sobą.
Patryk Jaki, Tobiasz Bocheński [fot. Bia24]
Dwugodzinne spotkanie w auli UwB pokazało, że jesteśmy dopiero na początku drogi do poważnej dyskusji o poglądach i ideach. Większość z występujących przed mikrofonem uczestników dyskusji ograniczała się do prezentacji własnego punktu widzenia i nie odnosiła się do tez czy problemów poruszonych wcześniej w dyskusji. Trudno dyskutować, gdy każdy widzi tylko własne tezy.
Mimo to ważne, że ten początkowy ruch już się dokonał. To największa zasługa europosłów Jakiego i Bocheńskiego. Dojrzałość przyjdzie z czasem.


