Drewniana szkatułka i kartka z życzeniami. Jakie historie skrywają?

Drewniana szkatułka i kartka z życzeniami noworocznymi należące do Czesławy Bułkowskiej to marcowy „Eksponat miesiąca” w Muzeum Pamięci Sybiru. Te wyjątkowe pamiątki są świadectwem losów jednej rodziny i tysięcy Polaków deportowanych na Wschód.

[fot. Muzeum Pamięci Sybiru/FB]

[fot. Muzeum Pamięci Sybiru/FB]

Wiele eksponatów trafia każdego roku do zbiorów Muzeum Pamięci Sybiru. Nie wszystkie mogą być od razu prezentowane na wystawie stałej, dlatego cykl „Eksponat miesiąca” pozwala wydobyć je z magazynów, wyeksponować w przestrzeni muzealnej i opowiedzieć za ich pośrednictwem trudne, ale niezwykle ważne historie.

W marcu, Muzeum Pamięci Sybiru prezentuje wyjątkowe pamiątki Czesławy Bułkowskiej: drewnianą szkatułkę oraz kartkę z życzeniami noworocznymi. To przedmioty, które przez lata zajmowały w domu ich właścicielki miejsce absolutnie szczególne.

Jak wspomina wnuczka, Kamila Bułkowska, decyzja o przekazaniu ich do muzeum była dla rodziny trudna i długo dyskutowana: 

– Szkatułka zawsze stała w centralnym miejscu domu babci. Ważniejsza niż telewizor. W szklanej gablocie, jak w muzeum. Nie wolno nam było jej dotykać – była świętością. Nigdy jej nie dotknęłam.

Czesława Bułkowska, z domu Urban urodziła się w 1940 r. na Wileńszczyźnie. Jej ojciec walczył w Wojsku Polskim i Armii Krajowej, zginął w 1944 r. Po wojnie, w czasie nasilających się represji sowieckich, Czesława i jej mama Jadwiga zostały deportowane do Baszkirii. To tam powstała niezwykła szkatułka, którą dziś możemy oglądać.

Choć cała została wykonana z drewna, jej misternie wykonane zdobienia powstały… z chleba. W miejscu, gdzie jedzenia dramatycznie stale brakowało, ktoś musiał świadomie odmówić sobie kromki, by stworzyć coś pięknego. Ten gest – odjęcie sobie od ust, by podarować bliskim namiastkę normalności – czyni szkatułkę symbolem miłości i godności w nieludzkich warunkach Sybiru.

Po śmierci Stalina Czesława i Jadwiga mogły opuścić Baszkirię. W 1956 r. dotarły do Polski, do rodziny w Giżycku. Według przekazów szkatułkę i kartkę z życzeniami przesłał im Jan Kozłowski, krewny deportowany wraz z nimi.

Dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru, prof. Wojciech Śleszyński, podkreśla:

– Historia Pani Czesławy przypomina, że sowiecki terror nie skończył się wraz z II wojną światową. Trwał przez wiele lat po jej zakończeniu.

Rodzina Bułkowskich, szanując wolę Pani Czesławy, zdecydowała, że to właśnie Muzeum Pamięci Sybiru będzie najlepszym miejscem dla tych pamiątek.

– Zdaliśmy sobie sprawę, że poza wartością emocjonalną pamiątki babci mają też wartość historyczną dlatego zdecydowaliśmy, że muzeum będzie najlepszym miejscem dla nich, aby mogły świadczyć o losach tysięcy Polaków zesłanych na Wschód – przyznała wnuczka Pani Czesławy, podczas uroczystości przekazania eksponatów Muzeum Pamięci Sybiru.

Zobacz również