Rząd przeznaczył do rozdania w całym kraju 140 tysięcy urządzeń wykrywających dym i czad w domu i ostrzegających mieszkańców o niebezpieczeństwie. Do mieszkańców województwa podlaskiego trafi z tej puli 5 tysięcy urządzeń. Jest środek sezonu grzewczego, więc czujki przydadzą się w domach szczególnie ogrzewanych przy pomocy pieców i kotłów na paliwo stałe.
Czy 5 tysięcy to nie za mało w stosunku do liczby gospodarstw domowych w województwie? – Proszę zwrócić uwagę, że do tej pory było zero, a w roku 2026 mamy 5 tysięcy czujek i to jest bardzo dobrze rozpoczęty postęp – odpowiada wojewoda Jacek Brzozowski.
O zaletach programu rozdawania bezpłatnych czujek przekonywał przedstawiciel administracji rządowej w województwie – wojewoda podlaski Jacek Brzozowski. Razem z nim, mocno zainteresowany działaniem czujek okazał się poseł Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Truskolaski. Zadeklarował nawet, że teraz jest przekonany o potrzebie i zakupi do swojego domu czujki czadu i dymu (dotychczas w domu ich nie miał!). Koszt zakupu to ok. 100 zł, więc niewiele w zestawieniu z bezpieczeństwem i spokojem, jaki zainstalowane czujki przynoszą domownikom.
Rozdysponowaniem bezpłatnych urządzeń zajmą się strażacy, rodziny do obdarowania będą wybierane na podstawie rozeznania władz samorządowych i samych strażaków. Dziś zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Białymstoku przypomniał tylko, że zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji do 2030 roku wszystkie gospodarstwa domowe w Polsce muszą być wyposażone w czujki dymu i czadu.
– Już dziś apeluję do wszystkich mieszkańców, by nie czekali do ostatniej chwili i wyposażyli się w takie urządzenie jak najszybciej – mówił st. bryg. Grzegorz Lisowski. – My jako strażacy najlepiej wiemy, że to urządzenie realnie ratuje nasze życie i zdrowie.
Jak mówi komendant, strażacy już w ubiegłym tygodniu rozpoczęli dystrybucję tych czujek w gminach województwa podlaskiego. Przy okazji prowadzą szkolenia, jak właściwie zamontować je w domach.
W gminie Gródek już wiedzą, wójt postanowił zorganizować szkolenie dla zainteresowanych mieszkańców. Ci, którzy przyjdą na szkolenie mogą liczyć na bezpłatne czujki. – Liczymy że z pięćdziesiąt osób weźmie udział w takich szkoleniach – mówi wójt Wiesław Kulesza. - Ale jak przyjdzie więcej osób to i tak wszystkim takie czujki bezpłatnie zapewnimy – dodaje.
W Zabłudowie burmistrz Adam Tomanek jeszcze nie dostał informacji o tej akcji (ale akurat jest chory). Jak mówi – gmina dostała już 50 czujek z programu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jeśli zaś będzie możliwość wsparcia mieszkańców teraz w ramach akcji rządowej, to także skorzysta, bo to zawsze pomoc i poprawa bezpieczeństwa mieszkańców.


