W pobraniu uczestniczyły trzy zespoły transplantacyjne z różnych części Polski. Łącznie w operacji brało udział 14 osób. Lekarze zabezpieczyli m.in. serce, nerki i wątrobę, które trafiły do pacjentów oczekujących na przeszczep.
– Pobranie narządów to zawsze wyścig z czasem. Z uwagi na położenie Białegostoku takie operacje są zawsze logistycznym wyzwaniem. Do naszego szpitala przyjechały trzy zespoły transplantacyjne z różnych części Polski. W sumie w pobraniu uczestniczyło 14 osób. W tym przypadku, aby pobranie mogło zakończyć się sukcesem, zespół transplantacyjny z pobranym sercem transportowany był śmigłowcem policyjnym do Warszawy, gdzie czekał na niego samolot do Wrocławia – mówi Milena Gólcz, anestezjolog i koordynator szpitalny ds. transplantologii.
Jak podkreśla lekarka, powodzenie całej procedury było możliwe także dzięki decyzji rodziców zmarłego pacjenta o niewyrażeniu sprzeciwu wobec pobrania narządów. – Dzięki brakowi sprzeciwu rodziców pacjenta oraz zaangażowaniu wielu ludzi udało się uratować życie czterech osób – dodaje.

