Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych od miesięcy alarmuje, że obecna polityka finansowania ochrony zdrowia doprowadza placówki do załamania i realnie zagraża bezpieczeństwu pacjentów. „Brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń oznaczają, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych. Jednocześnie setki szpitali mają zobowiązania wymagalne liczone w miliardach, a w wielu placówkach poziom zadłużenia przewyższa wartość aktywów, co oznacza ryzyko utraty płynności” – czytamy w dokumencie uzasadniającym konieczność przeprowadzenia protestu. „Czarny tydzień” w szpitalach powiatowych to ogólnopolski protest, który zaczął się 20 kwietnia i potrwa do 24 kwietnia.
Dziś w centrum Białegostoku samorządowcy i pracownicy szpitala powiatowego w Łapach tłumaczyli, dlaczego protest jest konieczny i dlaczego w szpitalach jest tak trudna sytuacja.
– Polska powiatowa w ochronie zdrowia jest traktowana po macoszemu. Liczą się szpitale kliniczne, wojewódzkie, natomiast te powiatowe są traktowane per noga – mówi wicestarosta powiatu białostockiego Roman Czepe. – My ponad podziałami już dziesięć lat ratujemy, rozwijamy szpital powiatowy w Łapach. To kosztowało nas kilkadziesiąt milionów złotych, drugie tyle pozyskaliśmy ze środków zewnętrznych. Wkładamy ogromne pieniądze, natomiast nie ma ruchu z drugiej strony, nie ma zrozumienia, że kontrakty muszą uwzględniać, że mamy więcej pacjentów, że usługi są na wyższym poziomie.
Jak mówią samorządowcy, NFZ tłumaczy się brakiem środków finansowych na realizację świadczeń ponadlimitowych. Są tylko pieniądze na realizację świadczeń zawartych w umowie.
– Mamy taką sytuację, że staramy się utrzymać ten szpital, dofinansowujemy, ale w nadwykonaniach mamy już trzy miliony starty, to przepraszam, jak żyć? Państwo musi to w końcu zrozumieć, priorytetem ma być zdrowie – apelował Roman Czepe.
„Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której o tym, czy pacjent zostanie zdiagnozowany na czas, decyduje nie wiedza lekarza, lecz limit w kontrakcie. Dlatego protestujemy – nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu – domagając się uczciwego finansowania już wykonanych świadczeń, realnej wyceny badań diagnostycznych i rozpoczęcia poważnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych i całego systemu” – piszą organizatorzy protestu.
– Ani prawo, ani sumienie nie pozwala nam odsyłać pacjentów, bo skończyły się limity, a za nadwykonania fundusz nie płaci. Nie można zamknąć drzwi szpitala przed nimi, to byłoby nieludzkie – mówi starosta powiatu białostockiego Jan Perkowski..
Jak zapowiada Perkowski – Podejmujemy akcję na zasadzie zasygnalizowania. Wkładamy czarne stroje i pokazujemy, że jest problem. Mamy nadzieję, że będzie reakcja. Każdy z nas płaci składkę zdrowotną, nawet Konstytucja mówi, że należy nam się dostęp do lekarza i służby zdrowia. A tego nie dostajemy.
Jak mówi dyrekcja szpitala, obecnie ograniczenia w wypłatach świadczeń ponadlimitowych są w tomografii, rezonansu i endoskopii. Z tego tytułu szpital ma dochody mniejsze o 500 tysięcy złotych. A zapowiedź jest taka, że mają być realizowane kolejne zakresy ograniczające, czyli diagnostyka w zakresie Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej może być również limitowana.
Protest pod hasłem „Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie!”. Jutro 22 kwietnia przed szpitalem powiatowym w Łapach pracownicy w czarnych strojach w milczącym proteście zamanifestują potrzebę finansowania zabiegów ponadlimitowych.


