Bull Run - po raz osiemnasty. Na czym polega? Pododdziały żołnierzy polskich i sojuszniczych przemieszczają się po wyznaczonych trasach północno-wschodniej Polski. A przy okazji - organizują pokazy sprzętu wojskowego.
W Białymstoku - na placu przed Teatrem Dramatycznym - stanęły dziś kilkutonowe olbrzymy. Największa była "Langusta" - ta wyrzutnia rakietowa waży 17 ton (bez pocisków). Prędkość z jaką się porusza nie robi może aż takiego wrażenia (85 km/h), ale spalanie już tak (40 litrów ropy na 100 km). Nie te parametry są tu jednak najważniejsze. Zasięg ostrzału z "Langusty" to 20 km, a pełną salwę - składającą się z 40 pocisków - jest w stanie wystrzelić w ciągu... 20 sekund.
Obok stała też np. wojskowa karetka pogotowia, ZWD (zautomatyzowany wóz dowodzenia) oraz "Bar", czyli... radioteodolitowy system sondażowy atmosfery. To może nieco prościej - Beryla znacie?
Beryl to - najprościej tłumacząc - karabinek szturmowy, polski AK. O nim też można było się trochę dowiedzieć na pokazie: strzela z prędkością 100 strzałów na minutę, waży prawie 4 kg. A żołnierze - po rozłożeniu go i oczyszczeniu - składają go w całość w... 12 sekund. Najlepsi schodzą poniżej 10 sekund.
- Te sprzęty są na naszym stanie, ale nie tylko. Mamy też między innymi haubicę samobieżną "Krab", armatohaubicę samobieżną "Dana" - dopowiada mł. chor. Krzysztof Łupiński z 11. Mazurskiego Pułku Artylerii z Węgorzewa, wchodzącego w skład 16. Dywizji Zmechanizowanej.
Przy okazji pokazu sprzętu żołnierze zachęcali do wstąpienia w szeregi armii. - Cieszę się, że są takie akcje i wojsko wychodzi przed szereg, promuje się - mówi mł. chor. Krzysztof Łupiński. - Młodzi ludzie dość często pytają nas o to, jakie warunki trzeba spełnić by zostać żołnierzem.
Przyznajcie sami, od kiedy wybuchła wojna na Ukrainie inaczej patrzymy na sprzęt wojskowy na chociażby takich akcjach promocyjnych. Wojsko z perspektywy cywila, to już nie tylko "czysta teoria".
A więcej o tym, jak zostać żołnierzem dowiecie się na portalu rekrutacyjnym Wojska Polskiego.

