Ceny w sklepach rosną szybciej niż inflacja

W lutym ceny w sklepach detalicznych obejmujące 17 kategorii wzrosły średnio o 3,8% rok do roku (rdr). Dotyczyło to m.in. żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu. W styczniu br. codzienne zakupy zdrożały rdr o 3,7%, a w grudniu 2025 roku – o 3,8%. Najbardziej podrożały używki, chemia gospodarcza, słodycze i desery, pieczywo oraz mięso. Najmniej wzrosły ceny warzyw, owoców i produktów sypkich. Eksperci komentujący najnowsze dane zwracają uwagę na to, że ceny w sklepach wciąż rosną szybciej niż sama inflacja.

[pixabay.com]

[pixabay.com]

Dane z najnowszego „Indeksu Cen w Sklepach Detalicznych”, autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito, pokazują, że ceny wciąż rosną, choć wolniej niż w latach wysokiej inflacji. – Dla konsumentów oznacza to, że koszyk zakupowy wciąż drożeje, ale nie są to zmiany dramatyczne. Delikatny wzrost miesiąc do miesiąca to raczej sygnał stabilizacji cen – uważa dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

– Konsumenci powinni pamiętać, że ceny są wciąż na poziomach nieporównywalnie wyższych niż jeszcze trzy lata temu. To właśnie ta skumulowana podwyżka, a nie bieżąca dynamika, najbardziej uderza w portfele Polaków – wyjaśnia dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.

Dr Robert Orpych dodaje, że „Indeks” powstaje w oparciu o inną metodologię niż stosuje GUS. – Nasz raport koncentruje się na wybranej, ale bardzo ważnej z perspektywy konsumenta grupie produktów – żywności, napojach i chemii gospodarczej. Wskaźnik CPI obejmuje znacznie szerszy, ważony koszyk towarów i usług, w tym paliwa, usługi czy elektronikę, a te kategorie potrafią istotnie obniżać ogólny wynik – mówi dr Orpych. 

Według raportu, ceny samej żywności w lutym br. poszły w górę średnio o 3,4% rdr. W styczniu wzrosły rdr. o 3,2%, a w grudniu ub.r. – o 3,1%. Dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito podkreśla, że kiedy spojrzymy na to z większego dystansu, to można poczuć niepokój. Ceny żywności dotyczą bowiem każdego z nas.

– W przemyśle spożywczym ceny sprzedaży spadły w ciągu roku o 3,2%, a w sklepach – o podobną wartość wzrosły. Najwyraźniej jako konsumenci akceptujemy taki poziom cen. W końcu w ciągu ostatniego roku przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 6%. Zatem stać nas na „przełknięcie” wyższych cen żywności – uzupełnia dr Szymański.

Trzeci z kolei miesiąc ze wzrostem dynamiki cen żywności to już sygnał wymagający uwagi – uważa dr Orpych. Zwłaszcza, że przez kilka poprzednich miesięcy żywność wyraźnie taniała. Odwrócenie tego trendu mówi o tym, że pewne czynniki kosztowe zaczynają ponownie wywierać presję na producentów i sieci handlowe.

– Wśród nich są głównie zwiększone koszty pracy, energii i transportu. W sklepach, magazynach i zakładach przetwórczych każda podwyżka płacy minimalnej może być przenoszona na ceny. Do tego dochodzą wyraźnie wyższe opłaty systemowe za energię. Kształtuje się tu nowa struktura kosztów, z którą sektor spożywczy będzie żył przez dłuższy czas – wyjaśnia dr Orpych.

Największe wzrosty cen objęły takie kategorie, jak używki (+10,3% rdr.), chemia gospodarcza (+8,2% rdr.), słodycze i desery (+7,3% rdr.), pieczywo (+6,4% rdr.), a także mięso (+5,4% rdr.). Dr Robert Orpych uważa, że wspólnym mianownikiem dla wszystkich tych kategorii są koszty produkcji i regulacje. Ich konsekwencje producenci przenoszą na konsumenta. I tak używki drożeją po części wskutek podwyżek akcyzy.

Natomiast spadek cen zanotowały warzywa (-2,5% rdr), a najmniej podrożały owoce (+1,6% rdr) i produkty sypkie (+0,8% rdr). Spadek cen warzyw wynika zapewne z dobrej podaży sezonowej i importowanej. To samo dotyczy niskich wahań cen owoców i produktów sypkich.

Opracowano na podstawie materiałów dostarczonych do wykorzystania przez MondayNews Polska.

Zobacz również