1 lipca weszły w życie nowe przepisy dotyczące zobowiązań państwa względem uchodźców wojennych z Ukrainy. Zmniejszyła się grupa osób, którym administracja rządowa ma zapewnić mieszkanie w budynku zbiorowego zakwaterowania, wyżywienie i opiekę. Dotychczas w Podlaskiem były dwa miejsca, gdzie kwaterowano Ukraińców – Augustów i Wasilków. Przebywało tam w sumie ponad 80 osób. Teraz, gdy zmniejszyła się grupa uprawnionych, takich osób jest 52. Jak tłumaczy rzecznik wojewody podlaskiego, wszystkie te osoby przebywają już w ośrodku w Wasilkowie (42 osoby dotychczas tam mieszkające oraz 10 osób przeniesionych do Wasilkowa z likwidowanego ośrodka w Augustowie.
Sama informacja o liczbie osób wskazuje, że dotychczas zapewnieniem pobytu tym osobom zajmowały się służby wojewody, a na pewno nie zajmował się tym samorząd gminy Wasilków. Jak wynika z informacji przekazanej przez rzecznika wojewody „Wojewoda Podlaski planuje zawarcie umowy na dalsze prowadzenie ośrodka zbiorowego zakwaterowania z podmiotem, który dotychczas realizował to zadanie”.
Był więc „podmiot”, który prowadził ośrodek w Wasilkowie i nie zajmował się tym samorząd. Co się stało teraz, że wojewoda postanowił nakazać realizację tego zadania gminę Wasilków? Odpowiedzi na to pytanie nie znajdujemy w wypowiedziach wojewody i jego komunikatach. Po prostu „polecił”.
O ile logicznym się wydaje, że skoro już w ośrodku w Wasilkowie mieszkają Ukraińcy, to nie ma sensu przenosić ich wszystkich do innego miejsca, to trudniej uzasadnić, dlaczego wojewoda chce teraz „uszczęśliwić” prowadzeniem ośrodka samorząd. To właśnie najbardziej oburzyło burmistrza Wasilkowa i całą radę miasta. To, co nazwać można przedmiotowym potraktowaniem, ten brak odpowiednich konsultacji i rozmów.
Wojewoda po prostu wydał decyzję, polecającą burmistrzowi Wasilkowa „realizację zadania polegającego na udzielaniu beneficjentom ochrony czasowej pomocy polegającej na zakwaterowaniu zbiorowym wraz z całodziennym wyżywieniem w obiekcie zbiorowego zakwaterowania”. Pod decyzją podpisał się „w zastępstwie wojewody podlaskiego” pierwszy wicewojewoda Paweł Krutul.
„Nie było rozmów, nie było konsultacji” – skarży się Adrian Łuckiewicz, burmistrz Wasilkowa. A gmina musi wydać na realizację zadania pieniądze z swojego budżetu. Wojewoda informuje, że wszystkie koszty poniesione przy realizacji zadania będą pokryte z budżetu państwa, ale po pierwsze burmistrz nie wierzy, że będą to „wszystkie koszty”. Po drugie, gmina najpierw musi wydać własne pieniądze, a dopiero później na podstawie faktur dostanie zwrot tych kosztów na swoje konto. Wojewoda przy tym pozostawił sobie prawo zakwestionowania wydatku opisanego w fakturze
Wśród wielu zastrzeżeń burmistrza to jedno jest najważniejsze. Wojewoda nie konsultował, nie przekonywał, nie podał prawdziwych przyczyn. Burmistrz ma mocny mandat społeczny, pochodzi z wyboru mieszkańców, wydaje ich pieniądze z podatków i nie chce ich wydawać na prowadzenie ośrodka oraz pokrywanie innych koszów związanych z pobytem gości z Ukrainy. Wojewoda jest urzędnikiem, ma władzę, ale nie ma bezpośredniego mandatu społecznego. Czy nie powinien odpowiednio uszanować pozycję swojego partnera społecznego, burmistrza, a więc czy nie powinien przynajmniej uzasadnić potrzeby przekazania zadania całej społeczności gminy? Zwłaszcza że dotychczas takiego zadania nie nakładał na samorząd, a ośrodek działał.
Dlatego burmistrz Łuckiewicz napisał odwołanie do ministra pracy z żądaniem unieważnienia decyzji wojewody podlaskiego. Jest w kropce, bo wojewoda decyzję wydał, a on musi ją realizować. Konflikt społeczny jest bardzo blisko.


