Będzie wojna o rozbudowę drogi Juszkowy Gród – Zwodzieckie

Dlaczego akurat teraz tzw. ekolodzy chcą zatrzymać rozbudowę drogi wojewódzkiej nr 687 Juszkowy Gród – Zwodzieckie na końcowym 7-kilometrowym odcinku od Skupowa? Dlaczego nie zrobili tego wcześniej, gdy inwestycja była projektowana? Dlaczego nie uznają prawomocnych decyzji urzędników dotyczących realizacji budowy? Stanowisko Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot w kategorycznych stwierdzeniach wskazuje, że i projekt przebudowy i wykonanie nie będą akceptowane przez tzw. ekologów. Nie będzie zgody, więc będzie wojna.

Oględziny terenu inwestycji przez RDOŚ w Białymstoku 12 maja 2026 r. [Fot. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot]

Oględziny terenu inwestycji przez RDOŚ w Białymstoku 12 maja 2026 r. [Fot. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot]

Stanowisko ma datę 22 maja 2026, więc powstało po wstrzymaniu prac budowlanych na odcinku Skupowo – Zwodzieckie wskutek interwencji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku. Wykonawca ma wystąpić do RDOŚ o zgodę na odstępstwo od zakazów dotyczących ochrony ptaków (w związku z tym, że w pobliżu drogi są siedliska ptaków). Ma taką zgodę otrzymać i w ciągu dwóch tygodni wrócić na plac budowy.

Nic z tego. Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot zrobi wszystko (tak wynika ze stanowiska), żeby ten proces nie był taki prosty i szybki. Czytamy w stanowisku: „Derogacja nie jest jednak formalnością ani wynikiem uzgodnień przy stole. Może zostać wydana dopiero po niezależnym postępowaniu i wykazaniu ustawowych przesłanek”. Derogacja to zezwolenie na odstępstwo od zakazów, na przykład w sprawie ochrony ptaków. Decyzję derogacyjną podejmuje RDOŚ, a Pracownia chciałaby faktycznie wyręczyć w tym urząd. Czytamy w stanowisku: „Jesteśmy gotowi usiąść do stołu i szukać rozwiązania”. Pracownia chce „szukać rozwiązania” w rozmowach z inwestorem (dlaczego nie z RDOŚ?). A jaki mandat ma Pracowania do prowadzenia takich rozmów. Czy to jest zapowiedź oczekiwania na argumenty, które pozwolą na odstąpienie od protestu? Niezależnie od faktycznych intencji – tak to właśnie można interpretować. 

Tym bardziej że w stanowisku Pracowni mamy jasne sygnały, że przy tej inwestycji wszystko jest nie tak (w dokumentacji inwestycji nie ma śladu, by projekt był jakkolwiek konsultowany z Pracownią). Ci „ekolodzy” podważają wszystko, co najważniejsze w inwestycji. Piszą: „Sprzeciw dotyczy złego zaprojektowania i realizacji tej inwestycji: z naruszeniem prawa, bez wymaganych zezwoleń oraz z pominięciem wymogów ochrony Puszczy Białowieskiej”. Już sam projekt był „zły” – w domyśle, trzeba zmienić projekt. Mimo tych „poważnych” zastrzeżeń w dalszej części stanowiska trudno znaleźć szczegóły – na przykład, kto stwierdził, że doszło do „naruszenia prawa” (bo samo stwierdzenie Pracowni to jednak za mało), gdzie brakowało „wymaganych zezwoleń” (jaki sąd czy urząd to potwierdził?). Gołosłowne stwierdzenia niezadowolonych „ekologów” stoją w konfrontacji z decyzjami urzędów wydających zgodę na realizację inwestycji.

Jak to często bywa, główny argument organizacji protestującej zawiera się w stwierdzeniu „sprawa ma wymiar międzynarodowy”. Jesteśmy partnerem, z którym należy „usiąść do stołu i szukać rozwiązania”, ponieważ w przeciwnym razie możemy sięgnąć po „wymiar międzynarodowy”. Czy nie tak można interpretować fragment stanowiska: „Obecny zakres prac jest niezgodny z zasadami ochrony obiektu UNESCO i generuje ryzyko wpisania Puszczy Białowieskiej na listę obiektów światowego dziedzictwa w zagrożeniu”.

Lektura stanowiska Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot rysuje scenariusz długiego sporu. Tak charakterystyczne przekonanie o wyłącznej racji i potężnej władzy w podobnych sporach sparaliżowało już co najmniej kilka inwestycji w regionie (najlepiej zapamiętana – obwodnica Augustowa przez Dolinę Rospudy). W stanowisku Pracowni autorzy ustawiają siebie na takiej właśnie pozycji.

Dziś czasy się trochę zmieniły, tylko czy Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska starczy cywilnej odwagi i determinacji, by podjąć decyzję tak, jak to zapowiedział? Czy nie przeszkodzi mu, że jego zastępca był do niedawna aktywnym działaczem Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot? Czy wreszcie mieszkańcy, którzy czekają od lat na tę wygodniejszą drogę, zachowają chłodny dystans i poczekają jeszcze kilka lat już na jakąkolwiek drogę? A może – jak twierdzą niektórzy – prawdziwym powodem całego zamieszania jest to, że inwestycja miała być zakończona do czerwca 2026 roku, a stan zaawansowania prac zupełnie na to nie wskazuje. 

Treść stanowiska dostępna na fejsbukowym profilu Pracowni: 

Zobacz również