– Musimy wygrać to spotkanie, żeby po prostu się doczłapać do górnej połowy tabeli – mówił przed meczem z Legią trener Jagiellonii Adrian Siemieniec. Jaga nie miała dobrej passy, ostatnio przegrała z Wisłą w ekstraklasie i z Panatinaikosem w Lidze Europy. I teraz Legia – mecz u siebie i starta punktów.
Jagiellonia od początku tego spotkania atakowała. Tylko że w 15. min bramkarz Abramowicz sfaulował w polu karnym Pawła Wszołka, rzut karny wykorzystał Rafał Augustyniak i Legia objęła prowadzenie. 5 minut później po rzucie rożnym, złej interwencji bramkarza Jagi i dobitce i nieszczęśliwym dla jagi trafieniu w Preleca było już 2:0 dla Legii.
Na boisku Jagiellonia miała wyraźną przewagę. Efekt – w 33. minucie po błędzie obrońców Legii i faulu w polu karnym na Prelecu, rzut karny wykorzystał Jesus Imaz. I tak do przerwy 1:2 dla Legii.
Po przerwie nadal atakowała Jagiellonia. Były sytuacje bramkowe, ale zabrakło precyzji lub szczęścia. Co innego goście – im szczęście sprzyjało. W 75. minucie po wrzucie z autu piłka przeleciała aż pod drugi słupek bramki jagi, gdzie wbił ją do niej Wszołek. I Jaga przegrywała 1:3.
Pod koniec meczu jeszcze raz szansa i jeszcze raz nic z tego. W 80. minucie podyktowany przeciwko Legii rzut karny sędzia jednak odwołał po analizie VAR. Tak zostało już do końca 1:3 dla Legii.
Po tej drugiej z rzędu porażce w ekstraklasie bilans Jagiellonii w lidze to cztery zwycięstwa i cztery porażki (jeden mecz ma zaległy). W ligowej tabeli Jagiellonia spada na 10 miejsce.
Do 9 października będzie w ekstraklasie przerwa na mecze drużyn narodowych.
Bramki: 0:1 Rafał Augustyniak (15-karny), 0:2 Nik Prelec (20-samobójcza), 1:2 Jesus Imaz (30-karny), 1:3 Paweł Wszołek (75).
Sędzia: Karol Arys (Szczecin). Widzów: 20 456.
Skład Jagiellonii: 50. Sławomir Abramowicz - 15. Norbert Wojtuszek (65, 10. Jeremy Agbonifo), 5. Bernardo Vital, 44. Apostolos Konstantopoulos, 23. Guilherme Montoia - 27. Rodrigo Conceição, 85. Eryk Kozłowski (90, 8. Dawid Drachal), 19. Anders Klynge (65, 21. Sergio Lozano), 11. Jesus Imaz, 7. Kajetan Szmyt (84, 32. Aleksandar Ćirković) - 99. Nik Prelec (84, 9. Dimitris Rallis).

