Oba zespoły zaczęły mecz w Tbilisi w identycznych składach jak w Białymstoku. Iberia od początku energicznie atakowała w nadziei na odrobienie start. Jagiellonia jednak nie pozwalała gospodarzom grać skutecznie.
Po frontalnych atakach Iberii na początku spotkania, dalsze minuty meczu ustabilizowały sytuację w ten sposób, że gospodarze atakowali, a goście liczyli na skuteczną kontrę. W 30. minucie kolejna kontra Jagiellonii zakończyła się rzutem karnym po zagraniu ręką gruzińskiego obrońcy. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Jesus Imaz.
Gospodarze bardzo szybko wyrównali, wykorzystując błąd Jagiellonii w obronie. Zviad Natchkebia technicznym strzałem pokonał Abramowiczowa.
Po przerwie mecz stał się bardziej wyrównany, obie drużyny atakowały, mniej skupiając się na obronie. Jagiellonia w 70. minucie zdobyła drugiego gola – ak się okazało – decydującego o zwycięstwie.
Tym razem Imaz sprawdził się w roli asystenta podając w polu karnym do Klynge, a Duńczyk płaskim strzałem trafił do bramki gospodarzy. W tym momencie losy dwumeczu były już przesądzone, ale Iberia ambitnie dążyła do zmiany wyniku.
Białostoczanie osiągnęli historyczny dla tego klubu sukces – jeszcze nigdy nie grali w fazie ligowej Ligi Europy. W dwóch minionych sezonach Jaga grała w fazie ligowej niższej ligi Ligi Konferencji.
Liga Europy, to drugie pod względem prestiżu rozgrywki klubowe UEFA (wyżej jest już tylko Liga Mistrzów).
– Świetne to jest na pewno, radość ogromna, ale i duże wyzwanie. Skala wymagań to będzie półeczka wyżej, niż Liga Konferencji – podsumował Adrian Siemieniec, Trener Jagiellonii .
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK: Sławomir Abramowicz – Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yuki Kobayashi, Guilherme Montoia - Jeremy Agbonifo (46. Ousmane Sow), Taras Romanczuk (78. Dawid Drachal), Anders Klynge, Kajetan Szmyt (73. Rodrigo Conceicao) – Jesus Imaz (72. Eryk Kozłowski), Nik Prelec (78. Youssuf Sylla).

