Czwartkowy wieczór będzie dla Jagiellonii kolejnym ważnym sprawdzianem na europejskiej arenie. Rywalem białostoczan będzie szkocki Rangers FC, a stawką awans do kolejnej fazy eliminacji Ligi Europy.
Przed rewanżem sporo mówi się przede wszystkim o atmosferze i klasie przeciwnika. Rangers zagrają przed własną publicznością, a dla Jagiellonii będzie to pierwsza wizyta na tym stadionie. Adrian Siemieniec zdaje sobie sprawę, że gospodarze będą chcieli wykorzystać każdy atut.
– Zdaję sobie sprawę z siły przeciwnika, obiektu, tych trybun. Przynajmniej sobie wyobrażam, jeszcze nigdy tu nie byłem. Zdaję sobie sprawę, że na pewno będzie to silna strona gospodarzy – przyznał trener Żółto-Czerwonych podczas środowej konferencji prasowej.
„Nie potrafimy być inni”
Jagiellonia nie chce jednak podchodzić do spotkania wyłącznie w kategoriach przetrwania. Siemieniec podkreśla, że drużyna ma jasno określoną tożsamość i nie zamierza rezygnować z niej tylko dlatego, że po drugiej stronie stanie jeden z najbardziej utytułowanych klubów Szkocji.
– Nie mam wrażenia, że coś nam przyszło łatwo. Mierząc się z przeciwnikiem tej klasy może wydaje się, że to jest łatwe, ale to wcale nie jest takie proste. Najpierw musisz wejść na odpowiedni poziom, jeżeli chodzi o jakość gry – zaznaczył.
Szkoleniowiec Jagiellonii nie ukrywa, że jego zespół chce przede wszystkim grać w sposób, który charakteryzował go również wcześniej.
– Mamy jasno określoną tożsamość. Jesteśmy drużyną, która doszła do tego momentu, ponieważ identyfikuje się z pewnym sposobem gry. To jest w nas tak głębokie, że tacy jesteśmy, nie potrafimy być inni – powiedział Siemieniec.
Jak dodał, Jagiellonia chce być zespołem aktywnym, który nie ogranicza się do obrony własnej bramki.
– Ewoluujemy, zmieniamy, ale nasza tożsamość jest jasno określona. Jesteśmy zespołem, który chce być z piłką, być proaktywny, tworzyć sytuacje i zagrożenie – podkreślił trener.
Kobayashi i Romanczuk zagrają?
Jedną z niewiadomych przed rewanżem pozostaje sytuacja zdrowotna Yukiego Kobayashiego i Tarasa Romanczuka. Obaj zawodnicy mogą być ważnymi elementami zespołu, dlatego ich dyspozycja będzie istotna przy wyborze wyjściowego składu.
Siemieniec zachowuje w tej kwestii optymizm.
– Wierzę, że będą. W przypadku tak krótkiego czasu między jednym a drugim meczem, w przypadku Tarasa nieco dłuższym, na ten moment prognozy są optymistyczne. Musimy poczekać do jutra. Wierzę, że obaj będą do mojej dyspozycji i będę mógł brać ich pod uwagę przy ustalaniu jedenastki – przekazał.
Ostateczne decyzje miały więc zapaść dopiero w dniu meczu.
Jagiellonia chce zagrać po swojemu
Rangers mają po swojej stronie własny stadion, kibiców i doświadczenie w europejskich pucharach. Jagiellonia chce przeciwstawić temu jednak coś, co w ostatnich miesiącach stało się jednym z jej największych znaków rozpoznawczych – odważną i aktywną grę.
Czwartkowy rewanż będzie zatem nie tylko próbą charakteru białostoczan. Będzie również sprawdzianem, czy Żółto-Czerwoni potrafią zachować swoją tożsamość w starciu z rywalem o ogromnej renomie i na jednym z najbardziej wymagających stadionów, jakie mogą spotkać na swojej europejskiej drodze.
– Chcemy być z piłką, być proaktywni, tworzyć sytuacje i zagrożenie – zapowiada Siemieniec.
Teraz pozostaje przełożyć te słowa na boisko.

