Spotkanie rozpoczęło się naprawdę dobrze dla białostockiego zespołu. Od pierwszych minut to żółto-czerwoni mieli większe posiadanie piłki i regularnie testowali obronę rywali. Kilka razy było groźnie w polu karnym, ale niestety nie przekładało się to na żadne konkretne sytuacje.
Z biegiem czasu goście z Florencji budzili się i przenosili grę na połowę Jagiellonii. Po pewnym czasie pojawiły się też konkretne sytuacje, po których musiał interwenować Sławomir Abramowicz. Nie były to najbardziej wymagające interwencje, ale zapobiegły utracie bramki.
W związku z tym do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis, a po zmianie stron goście bardzo szybko wyszli na prowadzenie. W 53. minucie po rzucie rożnym do siatki uderzeniem głową trafił Luca Ranieri.
Tuż po golu białostoccy zawodnicy ruszyli do ataku, a piłka nawet trafiła do siatki rywala. Bartek Wdowik trafił z bliska, ale gol nie został uznany ze względu na spalonego. Ta sytuacja zakończyła się jednak rzutem wolnym, bo na jej początku faulowany był Jesus Imaz.
Do piłki również podszedł Batek Wdowik, a po jego uderzeniu futbolówka trafiła w słupek. Niestety tym razem szczęście nie było po stronie naszego zespołu.
Kilka minut później goście podwyższyli swoje prowadzenie po... rzucie wolnym. Do piłki podszedł Rolando Mandragora i znakomitym uderzeniem trafił do siatki. Ostatni cios goście wyprowadzili w 81. minucie, gdy rzut karny na gola zamienił Roberto Piccoli.
Gole dla Fiorentiny padały mimo tego, że to Jagiellonia posiadała piłkę i optycznie przeważała. Piłka nie chciała wpaść do bramki i ostatecznie Fiorentina wygrała 3:0.
Źródło: jagiellonia.pl

