Grzegorz Radziewicz – Białostoczanin, rocznik '76, artysta z dyplomem wrocławskiej ASP, absolwent PLSP w Supraślu. Zajmuje się malarstwem sztalugowym, muralem, grafiką oraz performance’em, muzyką i teatrem. Swoje prace prezentował na wielu wystawach indywidualnych oraz ponad 80 zbiorowych w Polsce, USA, Anglii, Portugalii, Japonii. Najbardziej rozpoznawalnym elementem jego kompozycji są zamknięte na dużych formatach zeppeliny i machiny latające, dzięki nim widz może podróżować i poznawać całkiem nowe fantastyczne wymiary. Artysta stworzył postać niezwykłego konstruktora-wynalazcy przedziwnych obiektów, tworzonych z elementów znalezionych w wyimaginowanym lamusie.
Grzegorz Radziewicz:
Czas jest niedoścignionym estetą i władcą materii oraz energii. Anonimowe postacie, niby znajome
a jednak z innego świata, chcą nadać sens zastanej rzeczywistości. Wymyślam role jak w teatrze, mając nadzieję, że sztuka coś mi wyjaśni. Przenoszę się w nieistniejącą, bo funkcjonującą tylko na obrazach, wymyśloną rzeczywistość. Czasem są to światy dawno przeminione, pełne postaci ni realnych, ni zjaw. Maluję stare konstrukcje, maszyny, wydarzenia i ludzi, którzy właściwie nigdy nie istnieli. Uśmiercam wszystkich w samym momencie narodzin. Powstający obraz jest jednocześnie końcem i początkiem, narodzinami i śmiercią. Wymyślne konstrukcje, wymierzone płaszczyzny i wycyzelowane detale – choć pieczołowicie wykonane – wydają się bezwartościowe wobec rzeczywistości.
Wernisaż wystawy odbędzie się w piątek (16 października) o godz. 18.00 w sali wystawowej Kamienicy Tyzenhauza SOK, ul. Piłsudskiego 1 w Sokółce. Można ją oglądać do końca października.

