RECENZJA. "Skrzyneczka bez pudła", czyli gorzko-słodka historia w Teatrze Dramatycznym

Kameralna, utrzymana w tonie czarnego humoru, poruszająca – taka jest pierwsza premiera białostockiego Teatru Dramatycznego w 2026 roku. Twórcy spektaklu "Skrzyneczka bez pudła" w reżyserii Andrzeja Sadowskiego opowiadają historię momentami bardzo zabawną, momentami bardzo smutną, ale przede wszystkim głęboko ludzką. 

[fot. Bartek Warzecha]

[fot. Bartek Warzecha]

"Skrzyneczka bez pudła" to spektakl inspirowany twórczością Wiesława Dymnego. Opowieść osadzona jest w niewielkiej miejscowości, gdzie pozorny spokój skrywa mroczne historie i niewypowiedziane tajemnice. 

Czarny humor, ironia, dramatyczne losy bohaterów – to zestawienie gwarantuje sceniczny sukces. Aktorzy stają na wysokości zadania, scenografia ma swojski charakter, a muzyka buduje klimat opowieści. To spektakl, który intryguje. To, co na pozór wydaje się prawdziwe, wcale nie musi takie być.

Co się kryje w "Skrzyneczce bez pudła"?

Adam (Antoni Danieluk) przyjeżdża na wieś. Trafia do stolarza, by zamówić zwykłą skrzynkę i wpada w sam środek lokalnej tajemnicy. Półsłówka, plotki i niedopowiedzenia prowadzą go do historii Starego Hrapka, jego żony Zuzy, Forteckiego oraz Młodego – bohaterów uwikłanych w dramat, którego nie da się już zatrzymać.

"Robi się, robi [skrzyneczka – przyp. aut.]" – uspokaja Adama Fortecki (Marek Cichucki). Tylko, że skrzyneczka robi się już od 4 miesięcy. W tym czasie wścibski młodzieniec wgłębia się w życie poznanych bohaterów i z kawałkiem kredy w ręce docieka prawdy. Kto stoi za śmiercią Starego Hrapka? Co wspólnego ma z tym Młody (Michał Przestrzelski)? Czyim jest synem? Co ukrywa Hrapkowa (Justyna Godlewska-Kruczkowska)? Skrywane przez lata tajemnice muszą ujrzeć światło dzienne. I w końcu ujrzą.

Mocna obsada

Ten spektakl smakuje z minuty na minutę coraz bardziej. Odkrywamy kolejne puzzle układanki z Adamem o iście kryminalnym zacięciu, grzejemy się w ciepłym wnętrzu drewnianej chaty, wsłuchujemy się w kojące dźwięki akordeonowej muzyki, a przede wszystkim przeżywamy niebanalną i wciągającą opowieść o zwykłych ludziach, których wybory – nie zawsze właściwe – rzutują na całe ich dalsze życie.

Z nieukrywaną przyjemnością ogląda się Antoniego Danieluka, który koncertowo debiutował na deskach Teatru Dramatycznego w spektaklu "Koncert" w reżyserii Marka Gierszała. Postać Adama buduje z odpowiednią dawką luzu, młodzieńczej werwy, wrażliwości i taneczno-muzycznego talentu (przyśpiewka!). Zachwyca Marek Cichucki. Dawno nie widzieliśmy tego aktora tak świetnie obsadzonego. Jego Fortecki o zaciśniętych ustach z dziesięcioletnią blizną na policzku to człowiek głęboko zraniony, kochający, a jednocześnie przerażony. Przecież pragnął tylko szczęścia Zuzy. Justyna Godlewska-Kruczkowska to wyśmienita Hrapkowa – zaradna wdowa, która ma prawo do szczęścia.         

Na filmach przygotowanych przez Krzysztofa Kiziewicza, a kręconych m.in. w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej zobaczymy też innych aktorów Teatru Dramatycznego – Piotra Szekowskiego ("Palisz pan, bo ja mam tu remont ośrodka kultury przeprowadzić!" – trudno tej uwagi nie odczytać w kontekście przedłużającego się remontu Węgierki), Michała Przestrzelskiego, Katarzynę Mikiewicz, Agnieszkę Możejko-Szekowską, Paulę Gogol i Sławomira Popławskiego, a nawet samego reżysera Andrzeja Sadowskiego. Projekcje wyświetlane na ścianach i oknach drewnianej chaty sprawiają, że spektakl jest dalej kameralny (trzech aktorów i jeden muzyk na scenie), a jaki efekt wizualny dają! 

Podlaskie klimaty

Twórcy spektaklu przenieśli część wątków w realia bliskie naszemu regionowi. Historia rozgrywająca się w Beskidach została osadzona na podlaskiej wiosce Rybołty. Stąd już tylko rzut beretem do Bielska Podlaskiego. Wiejska droga, dwa warsztaty stolarskie i stary szyld "Stolarz, Lakiernictwo". Nic się tu nie dzieje? To tylko pozory. 

Skojarzenia z regionem przywołuje też muzyka grana na żywo na akordeonie przez Jakuba Hałasa i Mateusza Tymurę (naprzemiennie). Buduje nastrój i wprowadza widza w klimat opowieści. Lepiej znany białostockiej publiczności jest Mateusz Tymura – absolwent białostockiej Akademii Teatralnej. To artysta – aktor i reżyser – osadzony w podlaskiej obyczajowości i czerpiący z niej w swojej twórczości, zarówno w działalności swojego Teatru Latarnia, jak i w muzycznych projektach – Kapeli Batareja czy Kapeli Braci Rejwów. 

Gorzko-słodka "Skrzyneczka bez pudła" spodoba się widzom szukającym w teatrze ludzkich historii opowiadanych nieśpiesznie, z czułością. Współczujemy bohaterom, staramy się ich zrozumieć – choć nie zawsze dokonują właściwych wyborów. Nikt nie przeżyje życia za nich. Nikt nie ustrzeże ich przed błędami. To też historia z tajemnicą, która nas intryguje. Tajemnicą, której rozwikłanie odmieni życie bohaterów. Polecam.

Następne pokazy spektaklu: 6, 7 i 8 lutego oraz 13, 14, 15, 20, 21 i 22 marca w Uniwersyteckim Centrum Kultury i Nauki.    

Repertuar Teatru Dramatycznego

"Skrzyneczka bez pudła"
Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku
Premiera: 31 stycznia 2026 r.
Autor: Wiesław Dymny
Reżyseria, adaptacja, scenografia: Andrzej Sadowski
Wizualizacje i filmy: Krzysztof Kiziewicz
Obsada:
Justyna Godlewska-Kruczkowska
Marek Cichucki 
Antoni Danieluk
Jakub Hałas – akordeon (gościnnie)
Mateusz Tymura – akordeon (gościnnie)

Galeria

Zobacz również