FELIETON. Najtrudniejszy pierwszy rok. Jak przeżywamy stratę bliskiej osoby

Jak zniosę śmierć bliskiej mi osoby? Czy zdążę się pożegnać? Ile jestem w stanie wytrzymać? – te pytania prędzej czy później pojawiają się w życiu każdego z nas. Każdy z nas jest inny i w różny sposób przeżywa emocje, a strata jest czymś niepowtarzalnym i indywidualnym. Najważniejsze to mieć świadomość, że wszystko ma swoje etapy - pisze Urszula Jakuć, terapeuta, pedagog, nauczycielka; mediator sądowy.

Babka1.jpg

Babka1.jpg

Żałoba
Ten w pełni zrozumie, o czym mówię, kto sam przeżył śmierć bliskiej osoby i żałobę po niej. Żałoba jest stanem, który pod pewnymi względami przypomina depresję, ale nie ma na niego lekarstwa, nie ma też metod, które pozwoliłyby ją szybko przejść. Istnieją jedynie pewne drogi, dzięki którym można iść lżej. Przeszłam je i ja. 


Strata 
Wrócę teraz do tych najtrudniejszych chwil w moim życiu. Tamtej nocy leżałam w szpitalu wycieńczona i bezsilna. Obok ledwo oddychał mój czteromiesięczny syn. W drugim szpitalu mój mąż dostawał kroplówkę za kroplówką, w trzecim respirator podtrzymywał przy życiu mego tatę.

Dostałam telefon, że stan zdrowia mojego taty gwałtownie się pogorszył. Tak bardzo chciałam się z nim pożegnać. Zostawiłam synka w szpitalu. Pędziłam, co sił. Kiedy wbiegłam do sali, powieki taty już nie drgnęła. Przytuliłam się do zimnej twarzy i oblałam ją łzami. 


Wróciłam do szpitala, do syna, byłam w bólu zupełnie sama. Najpiękniejszym darem, jaki mógł mi się przydarzyć w tamtej chwili była obecność mojej przyjaciółki. Leżałam na łóżku przy chorym dziecku, a ona trzymała mnie za rękę i milczała. Tego potrzebowałam.


Bliskość
Nikt z nas nie został nauczony wspierania osoby po stracie, ciężko jest się tego nauczyć, bo niby jak? Wiem jednak, że wbrew obiegowej opinii nikt nie chce być w żałobie sam. Telefon, sms lub jakiekolwiek inne „wyciągnięcie ręki”, pytanie o samopoczucie i złożenie propozycji pomocy z pewnością będą dla bliskiej osoby bardzo ważne.


Żałoba jest procesem naturalnym i nieuniknionym, ale zdarza się, że cierpienie jest dla nas zbyt przytłaczające. To moment, w którym warto pomyśleć, by się skonsultować z lekarzem, psychologiem, psychoterapeutą, osobą, która będzie cierpliwie towarzyszyła i pomoże do końca uporać się z utratą.

Etapy żałoby

Żałoba ma swoje  etapy, które obserwuje się u zdecydowanej większości osób. Myślałam wtedy, że nie jestem większością osób, a mój ból jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Teraz  z perspektywy czasu i wiedzy, jaką posiadam, nadal utwierdzam się w tym, że nie jestem jak wszyscy (uśmiecham się do siebie), a ból, jaki mi towarzyszył był wyjątkowy. Był, bo był mój. 
Wszyscy jesteśmy wyjątkowi i to, co przeżywamy, jest niepowtarzalne. Dlaczego? Bo jest nasze. Mówi się, że człowiek w bólu jest sam i poniekąd się z tym zgadzam. Są jednak pewne mechanizmy, etapy w żałobie, które każdy z nas przeżywa. Catherine M. Sanders, psycholog od żałoby, która prowadziła na ten temat liczne badania, wyróżnia pięć faz procesu żałoby:
1.    Faza szoku. Zaprzeczamy, niedowierzamy, mamy chaos w myślach. Jest to naturalna reakcja obronna organizmu na tragiczną wiadomość. Zazwyczaj ten etap trwa od kilku godzin do nawet kilku dni po śmierci ukochanej osoby.
2.    Faza uświadamiania sobie straty.  To trudny etap żałoby, w którym uświadamiamy sobie, że bliski już nie wróci i w związku z tym powoli dochodzą do nas emocje z tym związane - to wszystko wyczerpuje psychikę i ciało. Czujemy lęk i niepokój wywołany stratą, nie możemy zasnąć, czujemy gniew, mamy poczucie winy.
3.    Faza chronienia siebie / wycofania się. Stronimy od ludzi, pogrążamy się w smutku i żalu. Ten stan może być ogromnie wyczerpujący, ale jego przejście umożliwia nam powolne przygotowanie się do nowej sytuacji bez bliskiego człowieka i odkrycie sposobu na dalsze życie bez niego. 
4.    Faza powracania do zdrowia. Odzyskujemy kontrolę nad sobą, rany po stracie zabliźniają się, przebaczamy, poszukujemy nowego sensu życia. 
5.    Faza odnowy. Uczymy się życia bez osoby utraconej. 

Najtrudniejszy pierwszy rok

Przez dwanaście miesięcy mierzymy się z całym wachlarzem wydarzeń, które dotychczas dzieliliśmy z bliską osobą. Każde z nich jest źródłem smutku, ale uczy nas doświadczenia tych chwil na nowo bez bliskiej osoby i odkrywamy, że pomimo bólu i ogromnej roli zmarłego w naszym życiu, jesteśmy w stanie żyć dalej.

Zmarły już na zawsze pozostanie w naszym życiu i nie warto z tym walczyć. Jeżeli wspierasz drugą osobę w żałobie, staraj się być gotowy/a do rozmowy o utraconej osobie i nie martw się, jeżeli druga strona będzie uporczywie wracać do tego tematu. Bądź, po prostu bądź!
„Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, a jego częścią”. (Haruki Murakami)

 

Urszula Jakuć - terapeuta, pedagog, nauczycielka. Trener umiejętności społecznych TUS SST. Mediator sądowy. Od kilkunastu lat wychowawca dzieci i młodzieży. Ukończyła pedagogikę wczesnoszkolną, oligofrenopedagogikę, edukację i rehabilitację osób z niepełnosprawnością intelektualną oraz z zaburzeniami ze spektrum autyzmu oraz zarządzanie oświatą. Prywatnie mama trojga dzieci.

Zobacz również