Ile Internet naprawdę wie o tym, gdzie jesteś?

Wchodzisz do sklepu internetowego i jeszcze niczego nie zdążyłeś zrobić, a strona już proponuje dostawę do Białegostoku. Innym razem chcesz włączyć serial, a nagle pojawia się komunikat, że materiał nie jest dostępny w twoim regionie. Dziwne? W końcu nie podawałeś adresu, kodu pocztowego ani nie uruchamiałeś GPS. Skąd więc serwis wie, gdzie mniej więcej jesteś? Najczęściej pierwszym tropem jest adres IP. Nie wskaże numeru domu ani konkretnej ulicy, ale może zdradzić kraj, region, a czasami nawet miasto.

1b.jpg

1b.jpg

Adres IP mówi więcej niż mogłoby się wydawać

Każde urządzenie korzystające z Internetu ma adres IP. Najprościej porównać go do adresu zwrotnego. Serwer musi przecież wiedzieć, dokąd wysłać dane, o które właśnie poprosiłeś. Dlatego strona internetowa może zobaczyć twój adres IP właściwie od momentu nawiązania połączenia.

Najłatwiej ustalić na tej podstawie kraj. Z miastem jest już różnie. Jak wynika z badań,w dużych polskich miastach dokładność geolokalizacji IP może sięgać około 85–90 procent. W mniejszych miejscowościach wynik często jest mniej precyzyjny.

Powód jest prosty. System może wskazać nie miejsce, w którym faktycznie przebywasz, ale lokalizację infrastruktury operatora, przez którą przechodzi twoje połączenie.

IP to tylko jedna część układanki

Gdyby strony korzystały wyłącznie z adresu IP, możliwości byłyby dość ograniczone. W rzeczywistości dochodzą do tego inne informacje, których podczas zwykłego przeglądania Internetu nawet nie zauważasz.

Przeglądarka przekazuje dane techniczne dotyczące urządzenia, między innymi informacje o systemie, wersji przeglądarki oraz rozdzielczości ekranu. Pojedynczo nie mówią one zbyt wiele. Zebrane razem mogą jednak pozwolić stworzyć charakterystyczny profil urządzenia.

Z tego powodu tryb incognito nie oznacza pełnej anonimowości. Ogranicza przede wszystkim zapisywanie historii i części danych na urządzeniu. Dla odwiedzanej strony twoje połączenie nadal jest widoczne.

Telefon może dostarczać jeszcze więcej informacji. W zależności od przyznanych uprawnień aplikacje mogą korzystać między innymi z lokalizacji, Wi-Fi czy Bluetootha.

Do tego dochodzą ciasteczka oraz historia aktywności. Jeśli regularnie czytasz wiadomości z Białegostoku, sprawdzasz pogodę na Podlasiu i szukasz restauracji w centrum miasta, system może po prostu połączyć te informacje. Nie potrzebuje twojego adresu, żeby zacząć domyślać się, gdzie przebywasz.

Co na to przepisy?

Tutaj sprawa robi się nieco bardziej skomplikowana. RODO reguluje zasady przetwarzania danych osobowych, a w określonych sytuacjach adres IP może być uznany za informację pozwalającą na identyfikację użytkownika.

Operatorzy telekomunikacyjni mają również określone obowiązki dotyczące przechowywania części danych związanych z ruchem w sieci.

Przykładem jest stanowisko opisywane przez Telepolis w odniesieniu do Prezesa UODO. Dotyczy ono między innymi retencji danych telekomunikacyjnych, w tym informacji związanych z ruchem i lokalizacją użytkowników. Wskazywano przy tym na problemy dotyczące zgodności polskich regulacji z prawem Unii Europejskiej.

Dla przeciętnego internauty najważniejszy jest jednak prosty wniosek: część informacji dotyczących korzystania z Internetu może być przechowywana dłużej niż moglibyśmy przypuszczać.

Co możesz zrobić?

Nie ma jednego przycisku, który sprawiłby, że Internet przestanie cię rozpoznawać. Możesz jednak ograniczyć ilość informacji, które pozostawiasz podczas codziennego korzystania z sieci.

Sprawdź uprawnienia aplikacji. W telefonie często znajdują się programy, które nadal mają dostęp do lokalizacji albo Bluetootha, mimo że prawie z nich nie korzystasz.

Warto też zajrzeć do ustawień przeglądarki. Firefox czy Brave oferują rozwiązania ograniczające działanie części trackerów i skryptów reklamowych. Nie zapewniają pełnej prywatności, ale mogą ograniczyć zakres zbieranych danych.

Innym rozwiązaniem jest VPN. Po jego uruchomieniu odwiedzana strona widzi adres IP serwera VPN, a nie bezpośrednio adres przypisany do twojego łącza. Jeśli korzystasz ze sprzętu Apple, VPN na Mac może działać w tle. Nie gwarantuje anonimowości, ale utrudnia określanie lokalizacji wyłącznie na podstawie adresu IP.

Warto uważać również na publiczne Wi-Fi. Darmowa sieć w hotelu, galerii czy na lotnisku jest wygodna, ale nie zawsze wiadomo, kto nią zarządza i jakie informacje są rejestrowane.

Czy Internet naprawdę wie, gdzie mieszkasz?

Czasami tak. Znacznie częściej po prostu całkiem dobrze to zgaduje.

Adres IP wskazuje przybliżony region, historia aktywności pokazuje, jakie miejsca cię interesują, przeglądarka dostarcza danych o urządzeniu, a telefon może przekazywać kolejne informacje zależnie od ustawień.

Każdy z tych elementów osobno mówi niewiele. Dopiero razem tworzą całkiem szczegółowy obraz.

Nie chodzi więc o to, żeby podejrzewać każdą aplikację o szpiegowanie. Warto po prostu wiedzieć, ile drobnych informacji zostawiamy za sobą podczas zwykłego korzystania z Internetu.

Bo najczęściej nie zdradza nas jeden konkretny ślad. Zdradza nas wiele małych rzeczy, które połączone zaczynają mówić znacznie więcej, niż zakładaliśmy.

Zobacz również