Jagiellonia spotkanie rozpoczęła bardzo aktywnie i od pierwszych minut próbowała narzucić Widzewowi swoje warunki. Gospodarze szybko stworzyli kilka dogodnych sytuacji, jednak zabrakło skutecznego wykończenia.
Najbliżej otwarcia wyniku byli Jesus Imaz i Kajetan Szmyt. W jednej z akcji Bartłomiej Drągowski musiał interweniować dwukrotnie — najpierw po uderzeniu Imaza, a chwilę później przy próbie Szmyta. Groźnie było również po rzucie rożnym, kiedy do piłki wysoko wyszedł Yuki Kobayashi. Jego strzał minął jednak bramkę Widzewa.
Jagiellonia w pierwszej połowie jeszcze kilkukrotnie próbowała zaskoczyć Drągowskiego, ale bramkarz łódzkiego zespołu zachował czyste konto. Do przerwy było 0:0.
Po zmianie stron gospodarze znów ruszyli do ataku. Celnie na bramkę Widzewa uderzył Youssouf Sylla, lecz później inicjatywę przejęli przyjezdni. I bardzo szybko przyniosło im to efekt.
W 52. minucie Widzew objął prowadzenie. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Sebastiana Bergiera, który znalazł sposób na pokonanie bramkarza Jagiellonii. Gospodarze nie zdążyli jeszcze odpowiedzieć, a już przegrywali 0:2.
Zaledwie dwie minuty później łodzianie przeprowadzili skuteczny kontratak, który na gola zamienił Fran Alvarez. Widzew wykorzystał więc dwa momenty dekoncentracji Jagiellonii i w krótkim czasie znalazł się w bardzo komfortowej sytuacji.
Żółto-czerwoni nie zamierzali jednak rezygnować. Jagiellonia próbowała odwrócić losy spotkania, a kolejne okazje mieli między innymi Sergio Lozano i Nika Prelec. W obu przypadkach na posterunku był jednak Drągowski.
Najbliżej kontaktowego gola Jagiellonia była po uderzeniu głową Preleca. Napastnik gospodarzy wygrał pojedynek w powietrzu, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce.
Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. Widzew Łódź wygrał w Białymstoku 2:0 i wywiózł ze Słonecznej komplet punktów. Dla Jagiellonii była to natomiast pierwsza porażka w tym sezonie.

