BIA24 - Jedwabne - rocznica i powracające pytania
Wiadomości

Jedwabne - rocznica i powracające pytania

2018-07-10 15:26:37
Bia24.pl Jedwabne - rocznica i powracające pytania
Uroczystości w Jedwabnem 2018 /fot. H. Korzenny/

Rocznicowa i religijna uroczystość 77-lecia pogromu społeczności żydowskiej w Jedwabnem przebiegała dziś w kontrowersji wywołanej obecności dwóch grup przyjezdnych manifestujących odmienne nastawienie i ocenę tej zbrodni.

Jak co roku od 2001 w lipcowe południe 10 lipca przedstawiciele społeczności żydowskiej modlą się przed pomnikiem ofiar pogromu Żydów w Jedwabnem. W tym roku modlitwie przewodniczył Michael Schudrich naczelny rabin Polski. Obok niego stali przedstawiciele gminy wyznaniowej żydowskiej w Warszawie. Przy pomniku byli również: przedstawiciel Prezydenta RP Andrzej Dudy - Michał Kolarski a także przewodniczący sejmiku województwa podlaskiego Jacek Piorunek. 


/fot. H. Korzenny/


W tym roku modlący i czczący pamięć zamordowanych przy pomniku ofiar Żydzi widzieli z jednej strony transparenty z napisami: "Przepraszamy Europę i przyjaciół Żydów za antysemityzm i faszyzm ONR-owców i sekty PiS-owskiej", "Przepraszamy braci Żydów za mordy i pogromy dokonane na nich przez Polaków". Po przeciwnej stronie inni ludzie trzymali transparenty i tablice z napisami: "Polski naród nie przeprasza za niemieckie zbrodnie", "O tej zbrodni Niemców - nie Polaków - pamiętamy i wznowienia ekshumacji żądamy". 


Jedne transparenty trzymali członkowie Komitetu Obrony Demokracji, drugie Obozu Narodowo-Radykalnego. 


/fot. H. Korzenny/


Modlitwa i chwila skupienia przed pomnikiem trwały pół godziny, później uczestnicy wysłuchali okolicznościowych wystąpień i odpowiadali na pytania dziennikarzy. Anna Azari, ambasador Izraela w Polsce stwierdziła, że żydowska kultura nie pozwala na naruszanie spokoju zmarłych i dlatego nie ma zgody na ponowną ekshumację zbiorowej mogiły w Jedwabnem. 


Wojciech Kolarski z Kancelarii Prezydenta RP podkreślił, że nie jest teraz miejsce i czas na rozmowę o ekshumacji. W imieniu prezydenta Andrzeja Dudy podkreślił, że jest tutaj, aby oddać hołd niewinnie zamordowanym obywatelom Rzeczypospolitej. 


- Jako społeczność żydowska mieszkająca w Polsce stanowczo sprzeciwiamy się antysemickim wystąpieniom, publikacjom. Pamiętamy, że nienawiść, która zabrała życie tych, których wspominamy, też zaczęła się tylko od słów - mówił przewodniczący Zarządu Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce i przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie Lesław Piszewski.


Przedstawiciel Konferencji Episkopatu Polski, o. Wiesław Dawidowski w swoim wystąpieniu przypomniał, że stanowisko episkopatu jest niezmienne - to wezwanie do rachunku sumienia za zbrodnie i krzywdy wyrządzone w czasie wojny - zgodnie z nauczaniem i stanowiskiem papieża Jana Pawła II. 


Podczas wystąpień i modlitwy osoby trzymające transparenty stały poza obrębem miejsca upamiętnienia, nie zakłócały całej uroczystości. Pierwszy raz do odsłonięcia pomnika na uroczystościach była grupa działaczy ONR. 


Na uroczystościach nie było przedstawicieli samorządu gminy Jedwabne. Zapytany o powód nieobecności burmistrz Jedwabnego Michał Chajewski stwierdził, odpowiedział, że społeczność Jedwabnego organizuje własne obchody rocznicy - w najbliższą niedzielę. Jak powiedział, w programie uroczystości jest między innymi inscenizacja tego wydarzenia opowiadająca o bohaterstwie mieszkańców w obliczu tej zbrodni. 


Według ustaleń śledztwa przeprowadzonego przez Instytut Pamięci Narodowej, 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem grupa polskiej ludności zamordowała co najmniej 340 żydowskich sąsiadów. Większość - kobiety, mężczyźni i dzieci - została spalona żywcem w stodole. W ocenie IPN zbrodnia została dokonana z niemieckiej inspiracji (liczni przesłuchani świadkowie wskazali na przybyłych w tym dniu do Jedwabnego umundurowanych Niemców), ale - jak podawał Instytut w komunikacie o końcowych ustaleniach śledztwa, wydanym w lipcu 2002 roku - jej wykonawcami było co najmniej czterdziestu polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic.


Śledztwo IPN umorzył w 2003 r. Uzasadnił wówczas, że nie udało się znaleźć wystarczających dowodów na udział osób innych niż osądzone za to już po II wojnie światowej

autor BIA24
Henryk Korzenny
h.korzenny@bia24.pl
Zobacz również:
Wiecej