BIA24 - Lider, motywator, bestia, czyli Zachary Blair - nowy zawodnik Primacol Lowlanders Białystok
Sport

Lider, motywator, bestia, czyli Zachary Blair - nowy zawodnik Primacol Lowlanders Białystok

2018-02-11 08:18:31
Bia24.pl Lider, motywator, bestia, czyli Zachary Blair - nowy zawodnik Primacol Lowlanders Białystok
/grafika Lunatic Agency/Primacol Lowlanders Białystok/

Dla nowego amerykańskiego middle linebackera Primacol Lowlanders Białystok będzie to już 17 sezon w karierze. Stany Zjednoczone opuszczał jako jeden z najlepszych na swojej pozycji. Jako zawodnik UVA-Wise został rekordzistą NCAA pod względem liczby zatrzymań przeciwników przed linią wznowienia. Pozycja, na której występuje Blair przypomina zadania sapera. Niepowodzenie zazwyczaj kończy się ogromną stratą jardów. Co skłoniło go do przenosin do Białegostoku? Jaką grę preferuje? Co go motywuje? Na te i kilka innych pytań znajdziecie odpowiedź poniżej. Zapraszamy!

Co w głównej mierze przekonało Cię do przenosin do Białegostoku i zasilenia szeregów Primacol Lowlanders? Długo zastanawiałeś się nad podjęciem decyzji?

- Nie potrzebowałem wiele czasu na przemyślenia. W zasadzie już po pierwszych rozmowach z Prezesem klubu oraz trenerem Harperem wiedziałem, że chce zostać częścią zespołu. Obaj byli bardzo szczerzy i autentyczni, a przy tym pokazali, że organizacja również jest ich mocną stroną. Poczułem, że chce grać dla nich. Nie bez znaczenia był też fakt, że w tym samym czasie na przenosiny do Białegostoku zdecydował się Ryan, quarterback, z którym grałem we Włoszech. Ryan jest urodzonym przywódcą i fenomenalnym zawodnikiem. Jestem pewien, że z nim w ofensywie będzie nas stać na wielkie rzeczy.


Powiedziałeś, że do podjęcia decyzji wystarczyły pierwsze rozmowy. Rozumiem, że cały proces rekrutacyjny przeszedł równie sprawnie.

- Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Bardzo spodobał mi się też fakt, że przed podpisaniem umowy, zarówno Prezes, jak i trener chcieli mnie lepiej poznać. W ten sposób każdy mógł się upewnić, że chcemy razem współpracować.


Zdążyłeś już zrobić mały rekonesans? Sprawdzałeś wyniki Lowlandersów z poprzedniego sezonu?

- Rozmawiałem z Johnem o meczach z poprzedniego sezonu. Wiem też, że kilku chłopaków ma doświadczenie z World Games (Igrzyska Sportów Nieolimpijskich. W ubiegłym roku gospodarzem imprezy był Wrocław - przyp. red.), dlatego tym bardziej jestem zadowolony, że mogłem dołączyć do silnej drużyny.


Chcielibyśmy Cię trochę przedstawić białostockim kibicom. Opowiedz nam coś o sobie. Kiedy zaczęła się przygoda z futbolem? Zawsze był w twoim życiu na pierwszym miejscu?

- W zasadzie przez całe moje życie jestem w ruchu. Mieszkałem w Arizonie, Chicago Illinois, a także w Wirginii. Wszędzie grałem w futbol. Pod względem kibicowskim najlepiej wspominam grę w Wirginii. Co do wybierania między futbolem, a czymkolwiek innym, na szczęście nigdy nie byłem zmuszony do podejmowania takich decyzji. Trenuję i gram odkąd skończyłem sześć lat. Ten sport mam w sercu od kiedy pamiętam. Jeśli dobrze liczę, to najbliższy sezon będzie już moim siedemnastym. Nie zamieniłbym tego na nic innego.


Przed podpisaniem umowy z Primacol Lowlanders reprezentowałeś barwy Delfinów z Ankony, to był twój pierwszy klub w Europie. Dlaczego jeden z najlepszych linebackerów występujących w NCAA zdecydował się na taki krok? Nie próbowałeś zaczepić się w NFL lub CFL? Byłeś kiedykolwiek zapraszany do draftu?

- Może rzeczywiście nieco pośpieszyłem się z decyzją o wyjeździe do Włoch, gdy skończyłem grać w rozgrywkach akademickich. Ruszyłem do Europy bez choćby nawet jednego treningu z zespołami występującymi w NFL lub CFL. Po powrocie z Włoch miałem jeszcze testy w Edmonton Eskimos, ale do niczego to nie doprowadziło. Z drugiej strony gram bo to lubię, nie po to by się wzbogacić.


Co wiedziałeś o Polsce nim zadzwonił telefon z Białegostoku?

- Spędziłem w Polsce trochę czasu, jako członek amerykańskiej reprezentacji, podczas World Games w poprzednim roku. Wiem, że macie bardzo dobre jedzenie! A także, że polską walutą jest złotówka (śmiech). Teraz przede mną sześć miesięcy gry. Chcę pomóc zespołowi w zwycięstwach, ale też lepiej poznać kraj.


Wcześniej wspomniałeś, że Ryan jest urodzonym liderem. A jak to wygląda w twoim przypadku? Czego mogą spodziewać się po Tobie koledzy z zespołu?

- Wydaje mi się, że łącze w sobie cechy lidera i motywatora. Zawsze staram się pobudzać kolegów z zespołu. Zachęcać ich do walki, budzić w nich boiskowe bestie, które są chciwe kolejnych zwycięstw i punktów. Sam taki jestem, kiedy wchodzę na boisko. Uwielbiam fizyczną stronę futbolu, nigdy nie stroniłem od gry w kontakcie. Gdy jesteś zawodnikiem defensywnym, oczekujesz od middle linebackera, że będzie tym graczem, który pierwszy poderwie zespół do walki. Czuję, że mogę to przenieść do Lowlanders.


Musisz mieć w sobie dużo pozytywnej energii, żeby móc przenosić ją na kolegów. Co Cię najbardziej napędza w tym co robisz?

- Najbardziej od zawsze napędzały mnie przeciwności. Zawsze mi powtarzano, że jestem za mały albo za wolny, żeby grać. Zawsze kiedy wychodzę na boisko powtarzam sobie, że nie ważne jest jak wysoki czy silny jesteś, tylko jak wielkie masz serce do gry. Zawsze się mocno nakręcam na to, by przeciwnikom urządzić na boisku piekło. Chcę by rywale bali się mnie i moich kolegów z zespołu oraz by czuli przed nami respekt. Swoją grą chce sprawiać, by oponenci chcieli być na boisku jak najdalej ode mnie. Jeden z moich trenerów z przeszłości powtarzał, że każda formacja ofensywna ma plan na zdobycie punktów do momentu, kiedy nie da się jej w kość. Zapadło mi to w pamięci i tym się kieruje wychodząc na plac gry.


Nie trudno wyczuć, że jesteś bardzo ambitnym zawodnikiem. Cele na ten sezon również takie są?

- Chce się szybko wkomponować i stać ważną częścią dobrze funkcjonującego zespołu, który będzie dla mnie również rodziną. Cel sportowy jest jeden - mistrzostwo dla Lowlanders.


Na koniec. Jest coś, co chciałbyś powiedzieć kibicom Primacol Lowlanders Białystok?

- Oczywiście. Mam nadzieję, że wszyscy, którzy w weekend będą chcieli odpocząć od tygodnia w pracy, zdecydują się przyjść na nasze mecze. Jeśli tylko będzie taka możliwość, to mam nadzieję, że spośród wielu opcji kibice wybiorą spędzenie czasu z nami. Dzięki temu będą mogli zobaczyć na boisku bestię, jakiej być może jeszcze w barwach Lowlanders wcześniej nie widzieli. Bestię, która z pomalowaną twarzą i 42-ką na plecach dowodzi obroną ich drużyny. Nikt nie będzie zawiedziony. Obiecuję!


autor BIA24
RS
redakcja@bia24.pl
Zobacz również:
Wiecej